Ronnie O'Sullivan wygrywa German Masters 2012! Supermecz i superhorror

(2012-02-06 00:23:20)
Ronnie O'Sullivan wygrywa German Masters 2012! Supermecz i superhorror

Po dwóch i pół roku posuchy Ronnie "The Rocket" O'Sullivan wygrywa wreszcie rankingowy turniej! Po wspaniałym meczu i genialnym powrocie pokonuje Stephena Maguire'a w stosunku 9-7, od stanu 3-6 wygrywając pięć kolejnych partii. Stephen Maguire jakby spuścił z tonu, ale tak naprawdę niewiele mógł poradzić na wspaniałą grę rywala. Ronnie O'Sullivan odżył i ma się całkiem nieźle!

l Zaczyna Maguire, wbijając czerwoną do prawego środka. W dwóch podejściach Szkot wbija 112 punktów (46 i 66) czyszcząc stół do czarnej. Czyli że jakby werwy i dokładności stracił bardzo niewiele, o ile w ogóle. Ronnie podszedł do stołu tylko do kilku odstawnych, ale na rywala nie było mocnych.

Dziesiątą partię ponownie zaczyna Stephen - bez problemu wbija 40 punktów, ale bardzo niefortunnie kończy pozycjonowanie po siódmej czerwonej, kiedy to biała utyka pośrodku skupiska. Po chwili pudłuje trudną czerwoną do lewego środka spod szczytowej bandy, wystawiając jednocześnie grę rywalowi. Ronnie wykorzystuje prezent w 100% - czyści stół ze wszystkiego, osiągając wspaniały brejk 96. Więcej się po prostu nie dało.

Po 24 punktach tym razem O'Sullivanowi przytrafia się pech i to jego biała ląduje w pozostałościach trójkąta. Po chwili jednak kontynuuje grę - po serii wspaniałych odstawnych czarna ląduje na lewej bandzie, a Anglik buduje wygrywający brejk 52 jedynie na różowej i niebieskiej. Ponownie widzimy snooker z najwyższej półki.

W dwunastej partii to Ronnie jako pierwszy psuje odstawną, dzięki czemu Maguire wbija brejk 52, kończąc go na połowicznym autosnookerze (różowa wracająca na swój punkt przesłania mu jedyną dostępną do wbicia czerwoną. I kolejny raz widzimy supersnooker w wykonaniu Anglika - najpierw genialny wózek przez cały stół do lewego rogu, potem dalsze 42 punkty i - niestety - pudło różowej do prawego środka, którą The Rocket uderzył po prostu zbyt mocno. (Można sobie tylko wyobrazić potężny jęk berlińskiej widowni...). Maguire powiększa przewagę o dziewięć oczek i fatalnie pudłuje żółtą, o która chwilę później obaj rywale toczą bitwę. Wreszcie Ronnie ustawia snooker za brązową, Maguire uderza różową i wystawia grę. Wyczyszczenie stołu było dla Rakiety formalnością.

Trzynasty frejm to najpierw szybki brejk 67 Anglika i fatalne pozycjonowanie do jednej z pięciu ostatnich czerwonych. Pierwszą bilę Maguire pokrywa niebieską, zatem musi walczyć o snookera. udaje mu się stosunkowo szybko, ale równie szybko Anglik się odwdzięcza. Maguire wystawia grę a Ronnie ponownie czyści do cna.

Kolejną partię znów rozpoczyna O'Sullivan - brejk 43 kończy okropnym pozycjonowaniem i złą odstawną do pozostałości trójkąta czerwonych. Maguire odwdzięcza się brejkiem 31, ale nie potrafi rozkleić trzech ostatnich czerwonych, ponownie wystawiając grę rywalowi. Koniec jest taki sam, jak w dwóch poprzednich frejmach - Ronnie czyści do niebieskiej za 32 punkty i mamy juz 8-6.

Piętnasty frejm to ponownie początkowy brejk O'Sullivana (43) i - który to już raz - błędy związane z pozycjonowaniem. Jako że czerwone zostały już elegancko rozbite, po raz pierwszy od pięciu partii do konkretnego głosu dochodzi Maguire i czyści stół za 83 punkty.

Ostatnia partia meczu to istny horror, zarówno dla graczy jak i dla widowni. Najpierw widzimy re-rack i 15 minut odstawnych w drugim podejściu. Gdy oczyma wyobraźni widzimy drugą powtórkę, Maguire nagle psuje odstawną do lewej bandy i oddaje stół Ronniemu. Wszystkie kolory znajdują się w polu D, za wyjątkiem różowej, która ugrzęzła na punkcie niebieskiej. Całość oczywiście musiała się kiedyś skończyć - po 46-ciu punktach The Rocket psuje pozycjonowanie. W ciągu kolejnych dwudziestu minut Maguire na raty wbija 29 punktów, myląc się na ostatniej czerwonej. O'Sullivan poprawia swój dorobek o 9 oczek. Przy stanie 55-29 Szkot walczy o snookera, jako że na stole pozostało jedynie 25 punktów. Wbija zieloną i szybko zagradza drogę do niebieskiej, w efekcie czego rywal wbija białą podczas wyjścia. Jeszcze chwilę obaj panowie męczą się na niebieskiej (mimo trzech bil na stole, Stephen nie miał pozycji do wbicia z pola D), ale to jednak Ronnie pierwszy wykorzystuje half-chance i wbija długą bilę. Dwie kolejne to czysta formalność i chwilę później mógł unieść pięść w geście triumfu. Po raz pierwszy od 29-ciu miesięcy!

Tu warto dodać, że przy stanie 6-6 Jimmy White raczył stwierdzić, że w tym meczu może być tylko jeden zwycięzca. Jak się okazało, Jimmy po raz kolejny udowodnił, że wie, o czym mówi...

Już jutro wieczorem obszerna fotorelacja z ostatnich dwóch dni imprezy plus wypowiedź Ronniego tuż po wygranej.

Na zdjęciu The Rocket tuż po wręczeniu nagrody za zwycięstwo w Berlinie.

autor: sobotch

Dodaj komentarz Komentarze (22)
Zdjęcia pitu007 (2012-02-12 22:00:13)

miały być fotki ponoć...?

Snookerfan nonickman (2012-02-10 02:59:30)

Snookerfan – odpisując Tobie odniosłem się tylko i wyłącznie do bezpośredniej odpowiedzi sobotcha na mój wpis i stąd moja (przyznaję, że przesadzona) reakcja na Twój post, za którą przepraszam. Natomiast to jedno, krótkie zdanie o „zamknięciu tej części sali” to dla mnie trochę za mało aby potraktować je jako wyczerpujące wyjaśnienie (zamknięcie jednej części sali nie jest jednoznaczne z zamknięciem wszystkich pozostałych i jakichkolwiek innych znajdujących się tam pomieszczeń, czy też definitywnym odcięciem od internetu, prądu itd). Wszystko wyjaśniła kolejna, dużo bardziej szczegółowa odpowiedź sobotcha. Jak sam stwierdził - nie było szans na znalezienie alternatywnego miejsca. Przeczytałem, zrozumiałem, podziękowałem. Temat uważam za zamknięty.

Snookerfan nonickman (2012-02-10 02:08:16)

Snookerfan – odpisując Tobie odniosłem się tylko i wyłącznie do bezpośredniej odpowiedzi sobotcha na mój wpis i stąd moja (przyznaję, że przesadzona) reakcja na Twój post, za którą przepraszam. Natomiast to jedno, krótkie zdanie o „zamknięciu tej części sali” to dla mnie trochę za mało aby potraktować je jako wyczerpujące wyjaśnienie (zamknięcie jednej części sali nie jest jednoznaczne z zamknięciem wszystkich pozostałych i jakichkolwiek innych znajdujących się tam pomieszczeń, czy też definitywnym odcięciem od internetu, prądu itd). Wszystko wyjaśniła kolejna, dużo bardziej szczegółowa odpowiedź sobotcha. Jak sam stwierdził - nie było szans na znalezienie alternatywnego miejsca. Przeczytałem, zrozumiałem, podziękowałem. Temat uważam za zamknięty.

Nonickman snookerfan (2012-02-09 14:35:52)

Komentarz o tym, że halę zamykano bardzo wcześnie jest drugi z kolei, więc to raczej Ty musisz czytać uważniej. Pozdrowienia

Luzik. JPS (2012-02-09 01:32:03)

Twoje wpisy są przykładem wszystkich zdań za dużo, więc zakończę dyskusję ze ślepym o kolorach. PS. Sarkazm w literkach na monitorze na mnie nie działa.

bez tytułu nonickman (2012-02-08 22:16:34)

Snookerfan – Sprawdź proszę kolejność wpisów. Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem (i z zauważeniem faktu, że wpis sobotcha był odpowiedzią na mój, a nie odwrotnie) i wyciągnij na tej podstawie wniosek ile warte są Twoje rady odnośnie uważnego czytania. Będzie miło jak zaczniesz je sam stosować. Sobotch – dzięki za szczegółowe informacje jak to wyglądało od zaplecza. Rozumiem skąd ten pośpiech. JPS – Nie stwierdziłem, że sobotch i Ty to jedna i ta sama osoba. Napisałem o podobieństwie w SPOSOBIE PISANIA. Twierdzisz, że zajmujesz się zawodowym sprawdzaniem tekstów a nie rozumiesz tego co czytasz? Wierzę, że jesteście dwoma różnymi osobami i nie mam z tym żadnego problemu. A tak na marginesie - Twój foch, że masz coś gdzieś, jest doskonałym przykładem jednego zdania za dużo.

Nonickman snookerfan (2012-02-08 19:48:35)

Skoro już masz zamiar kogoś krytykować, to czytaj uważnie, co ten ktoś pisze. Sobotch napisał, że nie było czasu na poprawki ani na cokolwiek, ponieważ zamykali halę. Gdyby nie zrobił tego tak szybko, artykuł ukazałby się dopiero następnego dnia wieczorem, a to niestety jest już za późno. Jeśli byś czytał uważnie, to byś zauważył, że te 15 minut dłużej, o których mówisz, jednak ma znaczenie. :)

Nonickman. JPS (2012-02-08 18:29:27)

Nie jest możliwe. Uwierz mi. Sprawdzaniem tekstów zajmuję się zawodowo. Co do szybkości zamieszczania informacji, wydaje mi się, że w serwisach informacyjnych ma znaczenie podstawowe. I co do rzekomych podobieństw: Sobotch i ja to dwie różne osoby (w sumie mam gdzieś, czy w to uwierzysz, czy nie).

Odpowiedź sobotch (2012-02-08 17:05:32)

Szanowny kolego, jest dokładnie, jak piszesz. Wspieramy się i mentalnie ;-) i przede wszystkim merytorycznie. Zwykle jest tak, że kilka minut po pojawieniu się tekstu wszystkie poprawki zostają wychwycone przez inną osobę i automatycznie poprawiane. Próbuję tylko uświadomić, jak trudne było ogarnięcie porządnej relacji tuż po zakończeniu turnieju. Jeszcze raz: ciężko było cokolwiek zanotować w tumulcie, który nastąpił po wbiciu ostatnich bil przez Ronniego. Dosłownie parę minut później miała miejsce krótka konferencja prasowa, na której odpuszczenie nie można było sobie pozwolić. Pół godziny później wszystkie pomieszczenia, w których pracowaliśmy, były już zamknięte. Była godzina 1:00 w niedzielę, bez szans na znalezienie alternatywnego miejsca, poza tym wierz mi lub nie - po całym dniu spędzonym na najwyższych obrotach czekał mnie jeszcze powrót do domu - dotarłem tuż przed czwartą nad ranem. Nie żebym się żalił, broń Boże - ale jesteśmy tylko ludźmi. Pozdrawiam

Słów kilka nonickman (2012-02-08 14:22:34)

Błędy - ludzka rzecz. Nie mylą się tylko ci, co nic nie robią. Zgadzam się, że najtrudniej sprawdza się własną twórczość ale mimo to uważam, że jest możliwe sprawdzenie tekstu w 15 minut. (a nawet jeśli to będzie 30 minut, to nie widzę powodów do rozpaczy) Jak? Można podesłać tekst e-mailem do szybkiej weryfikacji zaufanej osobie, która "świeżym" okiem będzie w stanie momentalnie wskazać miejsca wymagające poprawek. Skoro Wanda potwierdza moje spostrzeżenie o wspieraniu się :) zatem zakładam, iż jesteście zgraną ekipą, która sobie ufa i w której taka wzajemna pomoc jest jak najbardziej możliwa. Droga Wando, piszesz, że przekazanie szybkiej informacji ma jednak znaczenie (nie twierdzę, że jest inaczej. Jakieś znaczenie na pewno ma). Zdaniem JPS, pojawienie się artykułu w sieci było wręcz snookerowym rekordem Polski. Czy to były jakieś zawody pt. kto szybciej? Jaka jest nagroda za ten rekord? Gdyby jednak ten tekst pojawił się np. 30 minut później, czy to by oznaczało jakąś porażkę? Czy ktoś poniósłby jakieś konsekwencje? Nie sądzę. Kwestia punktu widzenia, co dla kogo jest priorytetem - szybkość czy jakość. Trzymając się realiów snookera, zdecydowanie większe znaczenie ma jakość wykonanych uderzeń a nie ich szybkość . JPS - jak na kogoś, kto twierdzi, iż nie jest autorem tekstów, masz bardzo dużo do powiedzenia. Może nawet o jedno lub kilka zdań za dużo (dostrzegalne podobieństwo ze sposobem pisania samego sobotcha). Natomiast samemu sobotchowi należą się słowa uznania za wycieczkę do Berlina. Co widział na żywo, to jego:)

Dwa słowa. JPS (2012-02-07 21:36:24)

1. Nie chodzi o krytykę. Chodzi o formę. W innych komentarzach ludzie zwracali uwagę na to, że gdzieś w tekście jest błąd. Spokojnie. Rzeczowo. KULTURALNIE. I nikt się nie obrażał, ba, redaktorzy jeszcze dziękowali (zob. pierwsze dwa komentarze). Wniosek? Jak się chce, to można. 2. Nieśmiało przypomnę, że szczegółowa (i dobra!) relacja z meczu była dostępna jakieś 15-20 minut po jego zakończeniu. Prawdopodobnie jest to snookerowy rekord Polski. Przez kwadrans NIE DA SIĘ sprawdzić tekstu, jest to fizycznie niemożliwe. Poza tym najtrudniej sprawdza się samego siebie, po prostu dlatego, że człowiek zakodował sobie, co chciał napisać, i przy sprawdzaniu tekstu WIDZI TO, CO MIAŁO BYĆ NAPISANE. Można znajdować swoje błędy po dwóch dniach. 3. Jak zauważyła Wanda, DROBNE błędy w tekstach nie wpływały na cały artykuł. 4. Przypomnę, bo chyba pewnym ludziom to umknęło, że kolega Sobotch pojechał do Berlina za własne pieniądze, całkowicie za darmo, sam wpadając na pomysł, że można postarać się o akredytację, sam ten pomysł realizując. Ale jak widać, pewnym typom zawsze będzie mało. Choćby do artykułu dołożyć im kluczyki do Mitsubishi ASX, to będą ględzić, że felgi nie takie. 5. Żeby było jasne, nie jestem autorem, umieszczającym tutaj swoje teksty. 6. Na koniec powtórzę za Janem Spod Skoczni, że krytyk i impotent z jednej są parafii - każdy wie, jak robić, ale nie potrafi. Wsio. Pozdrowienia dla pań i panów z redakcji serwisu. Oraz dla ludzi, którzy wiedzą, na czym polega KRYTYKA, a nie dowcipasy na temat tego, co kto ma w zwyczaju.

Racja (częściowa) Wanda (2012-02-07 20:29:52)

Przyznaję rację nonickmanowi w dwóch sprawach:
1. Rzeczywiście się wspieramy. :))
2. Literówki poprawiamy (i inne błędy) tak szybko, jak się da. Staramy się, żeby było ich jak najmniej, bo istotnie wplywają na jakość tekstu.
Natomiast uważam, że przekazanie szybkiej informacji ma jednak znaczenie. Większe niż kilka błędów niemających wpływu na ogólny obraz sytuacji. Zresztą śmiem twierdzić, że jest ich u nas stosunkowo mało. ;)

4 grosz nonickman (2012-02-07 19:25:11)

Może zamiast stawiać na szybkość (w tym przypadku umieszczenia tekstu na stronie) lepiej postawić na jakość? W związku z tym wstrzymać się z jego publikacją aż do upewnienia się, że błędy zostały skorygowane (np 29 miesięcy to nie 17), literówki poprawione itp itd. Fajnie, że wszyscy autorzy umieszczający tu swoje teksty się wspierają, ale nie zachowujcie się jak towarzystwo wzajemnej adoracji, które ma ciężką alergię na jakąkolwiek krytykę. Odrobina dystansu do samego siebie jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Wszystkiego dobrego.

Trzy grosze Wanda (2012-02-07 14:24:33)

Pozwólcie, że wtrącę swoje 3 grosze...
Jak autor miał oglądnąć jakikolwiek filmik z finału, pisząc relację bezpośrednio po meczu, jeszcze z hali Tempodromu?!
Po powrocie do domu i konsultacjach Sobotch poprawił drobne (!) usterki w tekście (co proszę łaskawie zauważyć). :)

Podejrzenia Ronnie ^^ (2012-02-07 14:03:06)

A skąd ty możesz wiedzieć, jak reaguję na zwycięzcę? Akurat cieszę się, że wygrał Ronnie, ale autor mógł chyba obejrzeć jakiś filmik dotyczący końca meczu (przykładowo Eurosport) i dokładnie opisać. Twoje przypuszczenia są błędne, ja cię nie oceniam, więc ty też mnie nie. Dziękuję.

Ja pierniczę. JPS (2012-02-06 22:26:23)

Ronnie^^, pojedź za własną kasę i za darmo do Berlina, oglądaj mecz na żywo, równocześnie staraj się myśleć o relacji z niego, a później pogadamy (zwłaszcza tym tonem) o tym, co kto ma we zwyczaju, bo podejrzewam, że miałbyś we zwyczaju napisać "yyyyy... wygrał (wstaw nazwisko)". Można zwrócić uwagę w inny sposób.
PS. Z komplementami dla Autora czekam na zapowiadaną fotorelację i podsumowanie. Ale już teraz wiem, że takowe będą.

The winner is Ronnie O'Sullivan Marcello (2012-02-06 20:52:36)

OOOOOOOOOOOO YEAH !!!!!!!!!!!!!!!! Ronnie jesteś najlepszy. Jeszcze tylko Welsh Open i Mistrzostwa Świata.D DA RADĘ !!!!!!!!

Mecz Ronnie ^^ (2012-02-06 15:16:58)

Nie wiem, może wy nie macie zwyczaju wszystkiego dobrze opisywać, ale po przeczytaniu (tylko) opisu ostatniej partii, mam wrażenie, że obaj oglądamy inną końcówkę. Trzeba dodać, że były odstawne na niebieskiej, że zieloną (chyba) i brązową wbija Maguire, nie Ronnie, co z tego opisu wnioskuję.

pomyłka ? KOZINIO (2012-02-06 12:13:50)

A te 17 miesięcy to chodziło o uczestnictwo w finale a nie o wygraną . Czyli 17 miesięcy temu był ostatni raz w finale a 29 miesięcy temu ostatni raz finał wygrał .

hah gemboyrob (2012-02-06 10:26:44)

sobotch, ja też pomyliłem się z tymi miesiącami, kiedy zdawałem relacje znajomym(dziwne, że podając ten okres w miesiącach się pomyliłem, ale podając w latach już nie ;) )

Pomyłka sobotch (2012-02-06 09:44:10)

Oczywiście kolega ma 100% racji, za co dziękuję i przepraszam. Jedno, co mogę powiedzieć - tekst powstał w biurze prasowym w jakieś 10 minut, ponieważ kilka chwil później zamykano tę część hali. No i trzeba było jeszcze do domu wrócić ;-)

Ronnie Piotrek_Kalisz (2012-02-06 08:04:33)

Ronnie wygrał swoje pierwsze rankingowe zawody od września 2009, więc to jest 29, a nie 17 miesięcy ;-))).