Świetny Mags, walijski kompleks Dinga

(2012-12-01 19:12:28)
Świetny Mags, walijski kompleks Dinga

Do Johna Higginsa i Barry'ego Hawkinsa dołączyli wczesnym wieczorem Stephen Maguire (6-2 z Fergalem O'Brienem) oraz Ryan Day (6-4 z Dingiem). Obaj rozegrali fantastyczne zawody, w których wysokie brejki sypały się jak z rękawa, a i momentów ciekawej gry taktycznej również nie brakowało. W idealnych do przyjemnego obserwowania proporcjach.

Stosunkowo długo wchodził do meczu sympatyczny, acz nierzadko bardzo ekspresywny Szkot. Fergal O'Brien śmiało wykorzystywał błędy rywala i po trzech frejmach prowadził 2-1, wbijając po drodze efektowne 83 punkty. Prawdziwe przełamanie nastąpiło w partii nr 4, którą Maguire wygrał w dogrywce na czarnej. Wcześniej dobrych kilka razy próbował zakończyć partię jednym konkretnym podejściem, jednak bez powodzenia - do przerwy jego najlepszy brejk to nędzne 34 punkty. Jednak to Fergal nie wytrzymał presji i już w pierwszym strzale w dogrywce wystawił rywalowi stosunkowo prostą bilę na średnim dystansie.

Po przerwie istniał już tylko jeden gracz. Stephen Maguire wygrał wszystkie partie, w trzech pierwszych wbijając piękne setki, zaś w ostatniej marne 70 punktów, spartolone na jedenastej czerwonej w momencie, gdy Fergal potrzebował już jednego snookera. A jako że Irlandczyk potrafił w ciągu ostatniej godziny zarobić jedynie 4 punkty, mecz zakończył się już po pierwszej wbitej czerwonej, gdy w fatalny sposób zawalił pozycjonowanie do wysokiego koloru.

Dużo cięższe zadanie miał przed sobą Ryan Day. Wiecznie niespełniony Walijczyk rozegrał bardzo dobre spotkanie z bardzo wymagającym rywalem - Dingiem Junhui. Zawody stały na bardzo wysokim poziomie - obaj gracze nie skąpili kibicom wygrywających brejków, jednak w pierwszej części meczu nieco lepiej prezentował się Azjata, co chwila wychodząc na jednofrejmowe prowadzenie. Przy stanie 3-4 Day uznał, że tak dłużej być nie będzie: w ósmej partii zbudował brejk 49 a resztę punktów dorzucił po zaiste wyniszczającej wymianie odstawnych (który to już raz Ding nie wytrzymuje presji w najważniejszych momentach?), po czym zakończył mecz w jednym podejściu - 85 punktów w zupoełności wystarczyło, by na twarzy Dinga zagościł niesamowity niesmak.

W spotkaniach wieczornych zobaczymy Dotta mierzącego się z Gouldem oraz Selby'ego z Michaelem Whitem. Początek już o 20.

autor: sobotch

Dodaj komentarz Komentarze (4)
kiszka reskator (2012-12-02 19:50:39)

własnie w tej chwili 19-48 trumpek poległ i pozbawiił mnie 3000 tysiaków

Precz z chińszczyzną Widzewiak (2012-12-02 15:39:42)

UK Championship dla mnie jest namiastką prawdziwego snookera. Na ten Turmiej oraz kwietniowe Mistrzostwa Świata oczekuję niemal cały rok

Dott winne Agrafka (2012-12-02 00:51:45)

Wreszcie sukces Dotta!

Maguire JPS (2012-12-02 00:34:04)

Dodam tylko, że niebieska Maguire'a na 1-0 to był majstersztyk fuksa. Celował do zielonej, wbił do żółtej. Później Fergal sam sobie winien (czwarta partia, 2-1 i 57-50 dla Irlandczyka, czarna na stole), że zamiast ugotować przeciwnika... się ugotował. Maguire miał już wtedy kolor twarzy, z którym lepiej nie zbliżać się do pastwiska, a niebieska po jednym z jego zagrań wprawdzie nie wpadła do kieszeni (wbicie na wprost, każdy z nas trafiłby dziesięć razy na dziesięć prób), za to omal nie puknęła w lampę nad stołem. Po przerwie za to prima, bodaj 102, 102, 131. PS. Dlaczego na zdjęciu jest Rozbójnik Rumcajs?