Ronnie mistrzem Zjednoczonego Królestwa

(2014-12-08 09:22:27)
Ronnie mistrzem Zjednoczonego Królestwa

Od niemal dwóch tygodni w angielskim Yorku toczył się jeden z najważniejszych turniejów w sezonie – UK Championship. Rozgrywany jest obecnie bez odrębnych kwalifikacji, a bierze w nim udział 128 snookerzystów. By dotrzeć do finału, trzeba więc rozegrać 6 pojedynków (finał jest siódmy). Do roku 2010 mecze toczono do dziewięciu wygranych frejmów; w tym roku zrezygnowano nawet z wydłużania półfinałów, które toczyły się do sześciu wygranych partii. Dopiero mecz finałowy pozostał bez zmian – do 10 frejmów.

Turniej niewątpliwie był interesujący i pełen nieoczekiwanych rozwiązań. Już w pierwszej rundzie odpadł jeden z głównych faworytów, "urzędujący" mistrz świata – Mark Selby. Szybko poza turniejem znalazł się również Ding Junhui, który pomimo to przesunął się na pierwsze miejsce listy rankingowej. W grze pozostawało wciąż kilku topowych snookerzystów, którym dzielnie sekundowali panowie z dalszych pozycji rankingu. Do nich należał 18-letni James Cahill (siostrzeniec żony Hendry’ego), czy Szkot Anthony McGill, który dopiero w ćwierćfinale musiał uznać wyższość Ronniego O’Sullivana.

W półfinałach znaleźli się Stuart Bingham, Ronnie O’Sullivan, Judd Trump i Stephen Maguire. Oba pojedynki dostarczyły widzom sporo emocji, zwłaszcza spotkanie Ronniego ze Stuartem, w którym popularny The Rocket musiał gonić wynik od 1-4, by ostatecznie wygrać w decydującym frejmie. Judd Trump, mimo szaleńczej pogoni Stephena Maguire’a, nie dopuścił do jedenastej partii, awansując z wynikiem 6-4.

Dla wielu kibiców skład finału był odzwierciedleniem snookerowych marzeń. Przy stole spotkało się dwóch kolegów z tej samej „stajni”, a dodatkowego smaczku dodawał fakt, że w ostatnim finale zaproszeniowego Champion of Champions przyszło im stoczyć ciekawy pojedynek, w którym lepszy okazał się Ronnie O’Sullivan (10-7).

Dla tego ostatniego występ w UKC stał pod znakiem zapytania – dwa dni przed pierwszym swoim meczem Rakieta doznał kontuzji podczas biegu przełajowego (podobno jego towarzysz spytał o godzinę, Ronnie spojrzał na zegarek i nie zauważył jakiejś nierówności terenu). Przez cały turniej O’Sullivan występował w trampkach – nie mógł ubrać innych butów ze względu na obrzęk stopy. Jednak tylko w czasie pierwszych meczów widać było pewien dyskomfort, którego doświadczał; później Ronnie rozkręcił się, a stopa, jak sam stwierdził, przestała boleć. W każdym razie nie przeszkodziła mu ani w dotarciu do finału, ani we wbiciu trzynastego w karierze brejka maksymalnego (w meczu z Matthew Seltem w 1/8 finału).

Początek niedzielnego meczu finałowego nie zapowiadał wielu emocji. O’Sullivan szybko objął prowadzenie 3-1, kończąc pierwszą sesję wynikiem 5-3. Wieczorem zwiększył dystans do Judda Trumpa aż do pięciu partii (9-4), wtedy jednak rozpoczął się pościg młodszego zawodnika. Nie mając nic do stracenia i korzystając z chwili dekoncentracji wysoko prowadzącego Ronniego, Judd odrabiał partię po partii wysokimi brejkami (dwa podejścia ponadstupunktowe), wygrywając pięć kolejnych. Z przewagi O’Sullivana nie zostało zatem nic.

Decydujący frejm był jednak popisem Ronniego, który rozpoczął punktowanie od długiej czerwonej. Wprawdzie wkrótce potem, nie uzyskując odpowiedniej pozycji, musiał się odstawiać i na moment oddał stół Juddowi, jednak kolejny fragment frejma rozegrał spokojnie i taktycznie. Trudny snooker, postawiony przy górnej bandzie za zieloną bilą, spowodował faul Judda, który nie zdołał dotoczyć białej bili do żadnej czerwonej. Ronnie nie skorzystał z prawa do powtórzenia sytuacji i zakończył mecz w jednym podejściu.

Po meczu panowie obdarzyli się przyjacielskim uściskiem, a Ronnie na gorąco ocenił, że był to najtrudniejszy pojedynek w jego karierze. Oprócz pucharu zwycięzca otrzymał 150 tysięcy funtów nagrody, a także 40 tysięcy za maksymalny brejk i 4 tysiące za najwyższe podejście punktowe w turnieju.

W przerwie meczu finałowego Stephen Hendry i szef WBPSA Jason Ferguson przeprowadzilii losowanie par pierwszej rundy Turnieju Masters, który zostanie rozegrany w styczniu w Londynie. Ronniemu, obrońcy tytułu, przypadł w udziale Ricky Walden, Juddowi – Stephen Maguire.

Ronnie O'Sullivan 10 – 9 Judd Trump
54-44, 32-87(50), 103(82)-0, 87-13, 118(81)-1, 77-49, 36-75, 49-69, 67(53)-53, 67-56(56), 0-62, 133(133)-0, 89(54)-35, 32-66, 0-120(120), 0-127(127), 8-86(86), 59-67(67), 75(51)-14

Na fotografii: Ronnie O’Sullivan z pucharem UK [za:] http://www.worldsnooker.com

autor: Wanda

Dodaj komentarz Komentarze (5)
Eurosport =dramat irek (2014-12-09 15:41:52)

Nie sądzę, aby miłośnicy snookera oglądali coś z puszki skoro finał w necie leciał na live.Włączyli się gdy było bodajże 9-5 także mogli śmiało wchodzić na live a nie z odtworzenia.......dramat.

fajny turniej Lehre (2014-12-09 10:11:05)

Miło sie to oglądało(jak Eurosport nie nawalił). Jak zwykle się okazało że im więcej "sianka" do wygrania tym lepiej gra Ronnie. Trump zaskoczył w finale, choć jakoś byłem spokojny że jednak Rakieta wygra turniej. Z Seltem maksik, jego turniej, który jak się okazało można wygrac w trampach:)

Do @les Wanda (2014-12-08 21:36:27)

Dzięki za ciepłe słowo. A także za uzupełnienia. :)
Ustawienia transmisji w Eurosporcie nie wypada mi komentować, bo na klawiaturę cisną się słowa cokolwiek nieparlamentarne. Nie dość, że na dwójce puszczono coś z odtworzenia, to na jedynce przeprowadzono relację "z puszki", podczas gdy jakże ciekawy mecz toczył się jeszcze w najlepsze. Ciekawe, czy ktokowliek mający dostęp do netu oglądał mecz w ES...

zgrabnie i zwiężle les (2014-12-08 20:49:14)

Miło czyta się to podsumowanie, jest zgrabne i zwięzłe, a poza tym dobrze wyważone w opiniach. UKC daje się lubić, zawsze jest coś ciekawego, zawsze jakaś emocja, jakieś wydarzenie, jakieś niezwykłe perypetie, nawet jeśli poziom tego turnieju raczej średni lub czasami umiarkowanie wysoki. Długo nie zapomnę Lawlera i jego marszu po strzępach Goulda i Allena, nie wytrzymali. Na szczęście wytrzymał Trump i przestałem się bać o półfinały. Przestałem też ufać w mocną stronę gry Hawkinsa. Kompromitacja dotychczasowego mistrza świata w meczu drugiej rundy (nie pierwszej, bo w pierwszej wygrał z Oliverem Brownem). Największą moją złość wzbudziła arogancja właścicieli Eurosportu, z wiadomych powodów. Warto tez doprecyzować, że grano w meczu finałowym nie tyle do 10 frejmów , ale do dziesiątego wygranego, a zatem w meczu do 19 frejmów. Piękne dzięki za tekst i wzięcie tego na swoje piersi

Zaskakujące luzio (2014-12-08 18:03:33)

Gdy było 9-4 przestałem oglądać bo byłem przekonany że po wszystkim. O'Sullivan masakrował.
A tu następnego dnia patrzę.. 10:9. Ciekawe.