Trzydzieści lat minęło...

(2015-04-29 10:21:40)
Trzydzieści lat minęło...

Finał Mistrzostw Świata 1985 był zaplanowany na 27 i 28 kwietnia. Zakończył się jednak osiemnaście minut po północy na ostatniej czarnej w decydującej partii. Nie będzie zatem wielkim błędem, jeżeli dopiero dzisiaj przypominamy o jednym z najsłynniejszych meczów w historii snookera. Meczu tak naprawdę słabego pod względem poziomu, ale za to z niesamowitym przebiegiem.

Steve Davis już po raz czwarty awansował do finału MŚ i zapowiadało się, że utrzyma stuprocentową skuteczność, sięgając po czwarty tytuł. Jego przeciwnik, Dennis Taylor, który zasłynął w tamtych Mistrzostwach psuciem układu, a potem wymęczaniem kolejnych frejmów (ot, "memłanie" sprzed trzydziestu lat), w pierwszej sesji finału pełnił rolę statysty. Kolejne frejmy wpadały na konto Davisa, a Taylor grzał swój fotelik i był coraz bardziej przybity. Nie stracił jednak wiary w siebie. Wiedział, że tak naprawdę wynik 0-7 jest efektem wyśmienitej gry rywala, a on sam nie miał zwyczajnie wielu okazji, aby się dobrze zaprezentować.

Początek drugiej sesji: 8-0 dla Anglika. Pozostawało już tylko pytanie czy Davis pobije swój własny rekord pod względem różnicy wygranych frejmów w finale MŚ (na tamten moment rekordem było 18-6 z Cliffem Thorburnem w 1983 r.), a nie czy w ogóle wygra z Taylorem. Wystarczyła jednak tylko spudłowana zielona, po której wynik 9-0 był już na wyciągnięcie ręki, aby wszystko zaczęło się odwracać. Dennis wygrał swoją pierwszą partię i chociaż przegrał następną (1-9), zdołał potem wygrać sześć frejmów z rzędu. Sesja zakończyła się wynikiem 9-7 na korzyść Davisa, co oczywiście było dla niego katastrofalnym wynikiem po wcześniejszym prowadzeniu 8-0.

Po kiepsko przespanej nocy zawodnicy powrócili do Crucible Theatre następnego dnia i Taylor kontynuował swój comeback. Wreszcie, po dwudziestu dwóch frejmach, doprowadził do remisu 11-11. Chociaż zawodnik z Północnej Irlandii cały czas nie mógł wyjść na prowadzenie, za każdym razem doganiał Davisa, gdy ten odskakiwał z wynikiem: 13-11, 15-12, 17-15. "The Nugget" miał dobre szanse, aby zakończyć pojedynek w trzydziestej trzeciej i trzydziestej czwartej partii, ale ostatecznie Taylor doprowadził do remisu 17-17 i decydującego frejma.

Zegary w Wielkiej Brytanii pokazywały wówczas dziesięć minut po jedenastej, gdy rozpoczynała się decydująca rozgrywka. Trwała ona aż sześćdziesiąt osiem minut, była wypełniona niskimi brejkami, wieloma odstawnymi i faulami, emocje były ogromne. A potem... cóż, chyba nawet mało obeznany ze snookerem fan zna tę historię. Trzy świetne wbicia Taylora na brązowej, niebieskiej i różowej, a potem słynna walka o czarną. Dennis przypominał to wszystko w ostatnim programie "The Ronnie O'Sullivan Show".

Komentujący tamten finał Ted Lowe, po spudłowaniu czarnej przez Davisa, powiedział po prostu "Nie.", jednak to jedno słowo przeszło do legendy. Podobnie cały finał, którego decydujące fragmenty śledziło dzięki transmisji BBC aż osiemnaście i pół miliona widzów! Wszyscy z zapartym tchem patrzyli jak Dennis Taylor wbija wreszcie ostatnią czarną i po raz pierwszym w meczu wychodzi na prowadzenie. Ale był to moment najbardziej odpowiedni: zwycięstwo 18-17, które wydawało się nieprawdopodobne, zważywszy na to, jak zaczął się ten pojedynek.

Dzisiaj mija już trzydzieści lat od tamtych wydarzeń, a jednak są one ciągle żywe w pamięci sympatyków snookera i należy o nich przypominać. Cóż, może jednak nie tak, jak robią to niektórzy, spotykający Davisa:

- Steve, pamiętasz tę czarną, którą spudłowałeś?
- O, tak, ale dzięki za przypomnienie...

Podsumowanie finału MŚ 1985, zawierające najważniejsze frejmy z tego meczu.

autor: Mickey147

Dodaj komentarz Komentarze (2)
:) Mickey147 (2015-04-29 19:45:30)

Już przebolałem, w zasadzie miałem tylko jeden fatalny wieczór. Ale dzięki za przypomnienie i miłe słowa :) Postaram się trzymać fason.

genialne les (2015-04-29 12:27:06)

Genialne, tak trzymaj. A propos, pamiętasz, Selby i Mc Gill, już przebolałeś porażkę swego idola? Jeszcze nie, ale dzięki za przypomnienie. Trzymaj fason