Zacięty mecz Trumpa i Binghama

(2015-05-02 14:48:21)
Zacięty mecz Trumpa i Binghama

Mistrzostwa Świata 2015 zbliżają się wielkimi krokami do finiszu. W dniu dzisiejszym zostaną wyłonieni dwaj aktorzy, z których jeden w poniedziałek uniesie w górę najcenniejsze snookerowe trofeum. Shaun Murphy i Barry Hawkins zakończą swój mecz w sesji popołudniowej, natomiast Judd Trump i Stuart Bingham mają do rozegrania dwie sesje – poranną i wieczorną. Wydaje się, że jeden z finalistów jest praktycznie wyłoniony – Shaun Murphy prowadzi bowiem 16-8 z Barrym Hawkinsem i potrzebuje tylko jednej partii do wygranej w meczu. Spotkanie Trumpa i Binghama jest dużo bardziej wyrównane – nieznacznie prowadzi starszy z Anglików 9-7. I to właśnie porannej sesji tego meczu poświęcony jest poniższy tekst.

Pierwszą partię poranka zapisał na swoje konto Judd Trump, wbijając wygrywające podejście w wysokości 68 punktów. Szansę na zbudowanie przewagi dał mu jednak pech rywala – Bingham rozpoczął punktowanie w partii od trudnego wbicia do zielonej kieszeni, później poprawił jeszcze dwoma ryzykownymi bilami oraz świetnym rozbiciem po wbiciu czarnej ze ślepego kąta. Niestety jedna z czerwonych poszła do środkowej prawej kieszeni i z otwartego układu skorzystał Judd.

Również w następnej partii szczęście nie uśmiechnęło się do starszego z Anglików, gdy po zagraniu przyzwoitej odstawnej ustawił się wózek, od którego podejście rozpoczął Judd. Młodszy Anglik po wbiciu 91 punktów doprowadził do pierwszego od stanu 2-2 remisu w meczu. Po chwili jednak znów przegrywał, kiedy to dopuścił rywala do stołu po źle skontrolowanym rozbiciu. Bingham, wykorzystując złą odstawną Trumpa, zbudował przewagę, przy której przeciwnik potrzebował snookera do powrotu do partii. Zadanie to okazało się dla niego tym razem za trudne. Ostatni frejm przed przerwą lepiej rozpoczął Bingham. Świetnie wytrzymał presję, gdy nieudane rozbicie przerwało jego marsz ku zwycięstwu w partii. Skoro nie można wbijać, to należy grać taktycznie – co też Ball-run uczynił, zmuszając Asa do błędu i wystawienia gry.

Początek partii piątej to długa taktyczna rozgrywka, w której bardziej zniecierpliwionym zawodnikiem zdawał się być Stuart Bingham. Zagrywając bardzo karkołomny wózek bez odprowadzenia białej, dopuścił do stołu Judda, który szybko, bo już w drugim zagraniu, popełnił banalny błąd na wbiciu czarnej, co kosztowało go w końcowym rozrachunku partię. Starszy Anglik zaimponował w kolejnej partii, budując wygrywający brejk 55 na czarnej i niskich kolorach (niebieska i różowa wyjęte z gry). Judd po raz kolejny próbował walczyć o snookery i raz jeszcze tego przedpołudnia nieskutecznie. Stuart natomiast wygrał czwartą partię z rzędu i, wychodząc na prowadzenie 13-9, zapewnił sobie co najmniej utrzymanie dwufrejmowej przewagi na koniec sesji.

Frejm nr 23 to długa i zacięta rozgrywka taktyczna, w której po raz pierwszy dzisiejszego dnia lepszy okazał się Trump. Po dwóch mniejszych podejściach z obu stron (44 Trump, 56 Bingham), rozpoczęła się zacięta walka o kolory. Judd bardzo skutecznie męczył Stuarta snookerami (dziewięć nieudanych prób wyjścia) i wydawało się, że ma partię w kieszeni. To jednak bardziej doświadczony zawodnik postawił jeden – ale za to skuteczny – snooker, po którym otrzymał grę. Zdjął kolory do brązowej, wygrał bitwę o niebieską, ale złe wyjście z tej ostatniej do różowej przyniosło w konsekwencji pudło, po którym bila za 6 punktów została w kieszeni. Tego Judd nie mógł już wypuścić z rąk i zniwelował w ten sposób przewagę rywala do 3 frejmów.

Podbudowany przerwaniem passy Binghama, Trump wygrał ostatnią partię w sesji, wbijając po drodze 65 punktów w podejściu. Wciąż zatem zachowuje szanse na odrobienie strat i drugi w karierze awans do finału światowego czempionatu.

Judd Trump 11-13 Stuart Bingham
Sesja 1: 86-28, 64-66 (64 Trump, 65 Bingham), 64-47, 0-89 (89), 39-82, 56-74 (56 Trump, 74 Bingham), 81-0 (75), 0-77 (76)
Sesja 2: 43-63 (52), 119-6 (113), 72-51 (63), 9-74 (67), 41-75 (54), 66-35, 9-85 (85), 90-4 (64)
Sesja 3: 75-19 (61), 91-0 (91), 37-76 (67), 0-86 (62), 16-65, 23-78 (59), 87-79 (Bingham 56), 66-9 (65)

AUTOR: SAWA

Na fotografii: Judd Trump

autor: Wanda

Dodaj komentarz Komentarze (2)
Pech a sprawa snokera Sawa (2015-05-02 16:33:08)

Jeżeli tak odebrałeś tekst, to nie było to moim zamiarem. O szczęściu / pechu pisałem tylko w dwóch przypadkach (partia 1 i 2 przedpołudnia), kiedy to gdyby nie los Judd nie miałby zagrania, ale tez napisałem, że dobrze uśmiech losu wykorzystał. Później przynajmniej w moim odbiorze meczu szczęście / pech grały mniejszą rolę, a zawodniczy popełniali błędy. Dlatego używałem sformułowań o złym / nieudanym pozycjonowaniu / odstawnej / rozbiciu, a nie o losie / pechu. Np. frejm 23, gdy Bingham zepsuł wyjście na różową i zamiast prowadzić 14-9, dał szansę na odbudowanie się Juddowi.

les les (2015-05-02 15:18:25)

Bardzo podoba mi się zarówno styl komentarza, jak zawarte treści, przykład znawstwa i obiektywizmu. Jedyna uwaga dotyczy nieustannego wskazywania na farta Judda Trumpa, ależ oczywiście , że miał i ma...ale ileż razy miał farta Stu. A o tym najlepszy nasz duet komentatorski i Ty Sawo zmilczeliście... Widziałem jednak wielokrotnie, jak farciło się Stuartowi, gdy w korzystny sposób a niezaplanowanie ocierały się o siebie uderzane przez niego bile, gdy biała fartownie zatrzymywała się w pozycji snooker, gdy taka czy inna bila fartownie nie wpadała do kieszeni nie przynosząc punktów karnych za faul... A pecha Judd Trump miał co najmniej kilkakrotnie, jeśli już wskazujemy na pecha Stu... Nie podoba mi się powtarzanie krzywdzących stereotypów wynikających z nastawienia osobistego. A jednocześnie, rzeczywiście mieli i farta, i pecha, raczej po równo niż z wielką nadwyżką...