Najważniejsza jest rodzina

(2010-12-03 21:08:29)
Najważniejsza jest rodzina

Snookerzyści nie należą do sportowców wszem i wobec obnoszących się ze swoimi problemami rodzinnymi i sercowymi. Raczej, jak dobrzy brydżyści, trzymają „karty przy orderach”, a języki za zębami. Mimo wszystko o tych najważniejszych od czasu do czasu docierają do nas jakieś wieści, podawane przez mniej lub bardziej plotkarskie media.

Do liderów w tej mierze należy - kochany przez jednych i znienawidzony przez drugich fanów snookera - Ronnie O’Sullivan. Sam Ronnie nie stara się o rozgłos, nawet (zob. news Rodaka z 1 grudnia pt. "Ronnie zachwycony wyjściem ojca na wolność") prosi czasem media o zostawienie go w spokoju. Jednak jego kontrowersyjne postępowanie zwraca uwagę nie tylko wiernych kibiców. Poddawane są krytyce zachowania Ronniego przy zielonym stole, jego wypowiedzi, z których raz przebija niesamowita pewność siebie, raz zmęczenie i znudzenie snookerem. Wyciągane są sprawy związane z kłopotami z alkoholem i narkotykami, które wprawdzie Ronnie ma dawno za sobą, ale media nie potrafią o nich zapomnieć. Wciąż przypomina się też prawne problemy ojca i matki, a także skomplikowane życie uczuciowe snookerowego idola.

Ronnie jest ojcem trójki dzieci: trzynastoletniej Taylor Ann (ze związku z Biancą Westwood, z którą rozstał się w 2001 r.), Lily, urodzonej w lutym 2006 r. i Ronniego Juniora, który przyszedł na świat w czerwcu 2007 r. Matką dwójki młodszych dzieci jest Jo Langley, którą Ronnie poznał podczas spotkań Anonimowych Narkomanów. Lily zobaczyliśmy na ekranach telewizorów, gdy Ronnie triumfował w roku 2007 w turnieju UK Championship (zob. fot. obok), natomiast małego Ronniego – gdy jego tata podnosił puchar Mistrzostw Świata w 2008 r. O’Sullivan chętnie chwalił się wtedy swymi najbliższymi i wyglądał na bardzo szczęśliwego. Idylliczny związek skończył się niedługo potem. Para próbowała jeszcze uratować rodzinę; Jo pojawila się nawet na widowni finałowych rozgrywek Premier League Snooker w 2008 roku, kiedy Ronnie w ostatnim meczu wysoko wygrał z Markiem Selbym (7-2). Niestety wkrótce bulwarowa prasa doniosła, że Ronnie był widziany w samochodzie z inną kobietą, a jakiś czas później pisano o sporej awanturze w domu Ronniego i Jo. O’Sullivan zaprzeczał, że jest z kimkolwiek innym związany, przyznawał jednak, że rozstał się z Jo.

Ostatnio, odkąd Barry Hearn wprowadził paręnaście turniejów o nowej formule, kalendarz snookerowych rozgrywek bardzo się zagęścił. W dodatku O’Sullivan zaangażował się w promowanie nowej odmiany snookerowych zmagań, nazwanej przez pomysłodawców Power Snookerem (pierwszy turniej odbył się 30 października w Londynie, wygrał... Ronnie). Czasu dla rodziny pozostawało niedużo. I wtedy nasz bohater przestał po prostu przyjeżdżać na turnieje z serii PTC i EPTC, pozbawiając się szansy zagrania w wielkim finale w marcu w Dublinie (warunkiem uczestnictwa w finale było zajęcie miejsca w pierwszej dwudziestceczwórce i zaliczenie przynajmniej trzech turniejów na Wyspach oraz trzech w Europie kontynentalnej (zob. tekst Rodaka z 30 listopada pt. "W marcu turniej w Dublinie"). Ponieważ zgłosił się do dziesięciu z dwunastu zawodów, a pojawił się tylko dwukrotnie, fani poczuli się oszukani, nie przyjmując do wiadomości z lekka mętnego tłumaczenia o konieczności spędzania większej ilości czasu z rodziną.

Tymczasem Ronnie konsekwentnie nie zjawiał się na rozgrywkach z cyklu PTC. Ponieważ organizatorzy do ostatniej chwili albo nie wiedzieli, czy O’Sullivan przyjedzie, albo – co możliwe – trzymali język za zębami, niezadowolenie kibiców, liczących na zobaczenie mistrza w grze, rosło (mimo że turnieje te na Wyspach rozgrywane były bez publiczności i bez przekazu telewizyjnego). Zarzucano mu brak profesjonalizmu i lenistwo.

Być może te negatywne oceny skłoniły Ronniego do głębszych wynurzeń na temat swoich układów rodzinnych. Niedawno, bez śladu użalania się nad sobą, przyznał w wyjątkowo szczerym wywiadzie udzielonym brytyjskiej telewizji BBC, że zamierza poświęcać więcej czasu swoim dzieciom, nawet jeśli miałoby to spowodować odpuszczenie paru turniejów i w konsekwencji utratę wysokiej pozycji w rankingu.

– Nie zamierzam wozić dzieci po całym świecie tylko po to, żeby zdobywać punkty rankingowe. Liczę się z tym, że mogę stracić przez to bardzo dużo, ale przynajmniej będę spędzał ten czas z moimi najbliższymi – powiedział O'Sullivan. – Musiałem walczyć twardo o swoje, aby móc widywać się z nimi. Jeśli ktoś ma dzieci, to zrozumie, że miłość do nich jest ważniejsza niż gra w snookera czy cokolwiek innego i zrobiłby to samo na moim miejscu.

Pierwszy raz Ronnie zdobył się na krytyczną ocenę postępowania Jo. – Gdyby moje dzieci miały bardziej wyrozumiałą matkę, być może byłoby inaczej. Jednak muszę spędzać konkretne dni (od piątku do poniedziałku rano w wyznaczonych terminach) z Lily i Ronniem Juniorem, co uniemożliwia mi grę w turniejach.

Na koniec dodał po raz kolejny, że nie przejmuje się rankingami. Stwierdził, że jako trzykrotny mistrz świata, czterokrotny triumfator turnieju Masters oraz czterokrotny zdobywca pucharu UK Championship, może sobie pozwolić na świetną ocenę swej kariery, choćby ta miała się skończyć nawet jutro.

Teraz Ronnie zamierza coraz więcej czasu poświęcać rodzinie. Chciałby, by trzech panów o imieniu Ronnie poznało się lepiej nawzajem. Mimo że sam rozpoczął swoją przygodę ze snookerem w dość młodym wieku, nie chciałby, by synek poszedł w jego ślady. – Mam nadzieję, że spróbuje grać w tenisa lub golfa – powiedział O’Sullivan, dodając, że nie dość, że są to dyscypliny pozwalające na grę na świeżym powietrzu, to jeszcze umożliwiają kontakt z ludźmi. Trenowanie snookera po kilka godzin dziennie w zamkniętym pokoju sprawia, że żyje się w samotności.

Na ile Ronaldowe deklaracje dotyczące ewentualnego zakończenia kariery są poważne – nie wiadomo. Przyzwyczaił nas już kapryśny idol do częstych zmian swoich postanowień... Na szczęście na razie nie zdecydował się na żadne radykalne zmiany w swoim sportowym życiu. Snooker wciąż pozostaje jego pasją. Jak to wszystko przełoży się na postawę O'Sullivava w rozpoczynającym się jutro turnieju UK Championship – dowiemy się już w niedzielę (w dzień 35. urodzin Ronniego), kiedy to przy zielonym stole spotka się ze Stuartem Binghamem.

Siedemnaście lat mija od chwili, gdy The Rocket po raz pierwszy wygrał ten turniej (nosił on wtedy nazwę Royal Liver Assurance UK Open), stojąc u progu wielkiej kariery. Wtedy to, mając niespełna 18 lat, pokonał w finale wielkiego faworyta, snookerowego boga tamtych lat – Stephena Hendry’ego (10-6). Od roku 1994, kiedy to był na 9. miejscu w rankingu, Ronnie nigdy nie wypadł z pierwszej ósemki (w tej chwili jest właśnie ósmy w rankingu prowizorycznym). Natomiast w 1993 roku zajmował 57. miejsce w rankingu... I wygrał. Zatem może pomysł nagrodzenia dziką kartą w turnieju Masters zawodnika spoza topowej szesnastki, jeśli zdoła on wygrać UK Championship, nie jest taki nierealny?

[Za:] http://www.fanhouse.co.uk/2010/11/30/snooker-two-reasons-why-ronnie-osullivan-accepts-the-end-may-b/? a także http://www.thesun.co.uk/sol/homepage/features/3252028/The-Rocket-is-to-take-life-more-slowly.html#mySunComments

autor: Wanda

Dodaj komentarz Komentarze (4)
rada marina (2012-09-21 18:57:05)

RONNIE WRACAJ DO JO A TWOJE DZIECI BĘDĄ MIAŁY TATĘ I MAMĘ, NAPEWNO BĘDĄ SZCZĘŚLIWE.PEŁNA RODZINA TO JEST LUKSUS DLA DZIECIACZKÓW.

życzenia kasia (2012-08-17 15:42:44)

piękn rodzinka aby im się powiodło.

proszę o więcej Julka (2010-12-06 14:48:16)

Też podoba mi się artykuł. Jestem ciekawa życia snookerzystów. Chcialabym wiedzieć o nich wiecej, niekoniecznie w sprawach damsko-męskich. Bardzo ich wszystkich lubię. Pozdrawiam fanów snookera.

fajny artykuł ;) dawidos (2010-12-05 15:24:28)

6 turniejów ptc i 6 eptc to stanowczo za dużo, nikt tego nie oglada bo nawet jakby chcial to nie ma gdzie. Dopiero final bedzie transmitowany w tv... jestem za ograniczeniem tego typu turniejów a przynajmniej zmiana ich formatu na ogólnostepne. Skoro to turnieje rankingowe to kibice powinni miec dostep do ich obejrzenia.