Matthew Stevens

Matthew Stevens

Data urodzenia: 11 września 1977
Kraj: Walia
Przydomki: walijski smok
Zawodowiec w latach: 1994 -
Najwyższy break turniejowy: 145
Ilość wygranych turniejów rankingowych: 1

Zwycięstwa w turniejach rankingowych

UK Championship: 2003

Zwycięstwa w innych ważnych turniejach

Scottish Masters: 1999
Benson & Hedges Masters: 2000
Northern Ireland Trophy: 2005
Pot Black Cup: 2005

Wstęp

Matthew Stevens, zawodnik walijski, urodził się 11 września 1977 roku. W snookera gra zawodowo od 1994, a mimo to wygrał tylko jeden rankingowy turniej. Był to UK Championship 2003. Walijczyk znajdował się jednak w ważnych fazach różnych turniejów i zdobył kilka tytułów nierankingowych. Matthew Stevens grał również dwukrotnie w finale Mistrzostw Świata, jednak nie wygrał ani razu. Obecna pozycja na światowej liście rankingowej powoduje, że Stevens zmuszony jest grać w kwalifikacjach do turniejów rankingowych.

Początek kariery

Matthew Stevens rozpoczął profesjonalną karierę jako 17-latek. Mimo, że odniósł pewne osiągnięcia w kwalifikacjach, nie znalazł się w głównej fazie żadnego turnieju rankingowego. udało mu się za to awansować do półfinału B&H Championship, jednak tego meczu nie wygrał.

Rok później zaprezentował się jeszcze lepiej. Awansował do finału wspomnianego wyżej turnieju, a następnie wywalczył dziką kartę do turnieju Masters. W pierwszym meczu pokonał swojego mentora Terry'ego Griffitsa, ale w kolejnym meczu lepszym okazał się Alan McManus. Jednak jego najlepszym osiągnięciem była 1/16 w turnieju Grand Prix. Umożliwiło mu to ogromny awans w rankingu: z pozycji 236 na 67.

W kolejnym sezonie zaliczył tylko dwa udziały w 1/32, ale dużo lepszą formę zaprezentował w sezonie 1997/1998. Zagrał w półfinałach Grand Prix i UK Championship i pod koniec sezonu dotarł do ćwierćfinału Mistrzostw Świata. Sezon zakończył na 32. miejscu w rankingu światowym.

Pierwsze sukcesy

Po raz pierwszy w finale turnieju rankingowego Stevens znalazł się pod koniec roku. Był to turniej UK Championship. W pierwszym pojedynku Walijczyk wygrał z Bradleyem Jonesem 9 - 7. Wbił w tym meczu brejka 135 punktów. W kolejnym spotkaniu pokonał Stephena Lee 9 - 6, w meczu 1/8 zwyciężył Roda Lawlera 9 - 5, a w ćwierćfinale wyeliminował Matthew Coucha również wynikiem 9 - 5. W półfinale był natomiast lepszy od Dave'a Harolda. Ich spotkania zakończyło się wynikiem 9 - 7. Niestety w finale Stevens nie dał rady pokonać Johna Higginsa. Przegrał 6 - 10, raz jednak przekroczył w tym meczu 100 punktów w jednym podejściu.

W roku 1999 znów zagrał w ćwierćfinale Mistrzostwach Świata i wspiął się na 9. miejsce w rankingu.

Szczęśliwy sezon 1999/2000

W kolejnym roku Walijczyk znów próbował wygrać turniej Masters. Gdy dotarł do ćwierćfinału wyeliminował Ronniego O'Sullivana, a w półfinale zwyciężył Johna Higginsa - swojego zeszłorocznego pogromcę. W finale zagrał ze swoim rodakiem Markiem Williamsem, jednak i tym razem przegrał. Wynik finału brzmiał 8 - 10.

Matthew Stevens odniósł jednak w 1999 roku ważne zwycięstwo. Wygrał nierankingowy turniej Scottish Masters.

Po awansie do finału turnieju UK Championship nadeszła dobra gra w turnieju Masters 2000. Walijczyk dotarł do finału, gdzie musiał się zmierzyć z Kenem Dohertym. Stevens był bardzo zawiedziony, gdy Irlandczyk przy ataku na brejka maksymalnego spudłował ostatnią czarną z punktu. "Walijski Smok" - jak nazywany jest Matthew Stevens - wygrał cały pojedynek wynikiem 10 - 8. Był to jego pierwszy duży sukces, jako że turniej Masters jest turniejem bardzo prestiżowym. Niestety Stevens jak do tej pory nie powtórzył tego sukcesu.

Pierwszy finał Mistrzostw Świata

Mistrzostwa Świata były dla Matthew Stevensa wspaniałym zwieńczeniem sezonu, ponieważ awansował tam awansował do finału. Po raz kolejny w końcowym pojedynku jego przeciwnikiem był Mark Williams i tym razem Stevens również nie dał rady pokonać swojego rodaka. Prowadził już 13 - 7, jednak nie wykorzystał wysokiego prowadzenia i mecz zakończył się niekorzystnym dla niego wynikiem 16 - 18. Mimo wszystko Walijczyk mógł uznać sezon 1999/2000 za bardzo udany, gdyż poza finałem turnieju w Crucible znalazł się także na 5. pozycji w rankingu.

Był tylko blisko...

W kolejnych latach Matthew Stevens nie zagrał w jakimkolwiek finale, jednak był dwukrotnie w półfinałach Mistrzostw Świata. W roku 2001 Walijczyk przegrał w półfinale z Johnem Higginsem 15 - 17, a rok później z Peterem Ebdonem 16 - 17 (prowadząc wcześniej 16-14 i mając wówczas genialną szansę na zwycięstwo). Finał Mistrzostw Świata był więc bardzo blisko, ale dla Stevensa był na razie nieosiągalny. Lata 2001 i 2002 z pewnością nie były dla niego udane.

Pierwszy triumf rankingowy!

Rok 2003 również zaczął się dla "Walijskiego Smoka" nie najlepiej. Dopiero w grudniu udało mu się w końcu awansować do finału turnieju rankingowego. Był to oczywiście finał UK Championship. W tym meczu spotkał się ze Stephenem Hendrym, który aż pięciokrotnie wygrywał te zawody. Stevens przegrywał 0 - 4, jednak mecz wygrał 10-8. Zwycięstwo w tym turnieju było jego pierwszym zwycięstwem w turnieju rankingowym. Sprawdziło się powiedzenie "Do trzech razy sztuka". Stevens dwukrotnie przegrywał w finale turnieju UK Championship, a wygrał dopiero za trzecim razem.

Najlepszy rok 2005

Po wygranej w turnieju UK Championship 2003, Stevens znów przygasł. Przez cały rok 2004 nie udało mu się dotrzeć do finału turnieju rankingowego, choć w Mistrzostwach Świata przegrał dopiero w półfinale z Ronnim O'Sullivanem.

Natomiast rok 2005 był chyba najlepszym w karierze Walijczyka. W marcu tegoż roku awansował do finału turnieju Irish Masters. We wcześniejszych meczach pokonywał Anthonego Hamiltona, Iana McCullocha, Stephena Hendry'ego i Roberta Milkinsa. W finale jego rywalem był ówczesny mistrz świata - Ronnie O'Sullivan. Matthew Stevens przegrał niestety to spotkanie 8-10. Niecałe dwa miesiące później Stevens dotarł po raz drugi do finału najważniejszej imprezy snookerowej - Mistrzostw Świata. Musiał zmierzyć się z zawodnikiem, który zadziwił cały świat - Shaunem Murphym. Anglik w czasie Mistrzostw Świata 2005 miał zaledwie 22 lata! Mimo, iż Walijczyk był dużo bardziej doświadczony, po raz drugi nie wykorzystał swojej przewagi i nie zdobył mistrzowskiego tytułu. Stevens prowadził 10 - 6, ale pojedynek zakończył wynikiem 16 - 18. Ostatni frejm zakończył się wynikiem 28 - 83. Po meczu "Walijski Smok" chwalił przeciwnika, wyrażał też żal, że po raz kolejny nie udało mu się wygrać Mistrzostw Świata. Stwierdził też, że jest przekonany, że nie zakończy kariery bez tytułu mistrzowskiego. Sezon ten pozwolił Walijczykowi awansować na 4. miejsce w światowym rankingu - na wyższą pozycję nigdy jeszcze nie trafił.

Na początku sezonu 2005/2006 Walijczyk po raz kolejny zaprezentował świetną formę. Dotarł do finału Northern Ireland Trophy. Jego przeciwnikiem był Szkot, Stephen Hendry.

Droga do ostatecznego meczu Stevensa przedstawia się następująco: w 1/8 wygrał z Kenem Doherym 4 - 1, w ćwierćfinale 5 - 2 ze Stephenem Maguirem a w półfinale z Neilem Robertsonem 6 - 4. W finale prowadził po pierwszej sesji wynikiem 6 - 2, ale Hendry nie poddał się i doprowadził do stanu 8 - 7. Dopiero wówczas Stevens przypieczętował swoje zwycięstwo w pierwszej edycji Northern Ireland Trophy i wygrał 9 - 7.

Pod koniec października Matthew Stevens wziął udział w turnieju Pot Black Cup. Udało mu się w nim wygrać dwa pierwsze mecze (ze Stephenem Hendrym 70 - 43 i z Paulem Hunterem 96 - 7) i awansować do finału, gdzie doszło do rewanżu za ostatni finał Mistrzostw Świata. Stevens pokonał Murphy'ego 53 - 27. Na tym zakończył się jego rok sukcesów. Niestety Walijczyk nie obronił żadnego ze zdobytych w roku 2005 tytułów.

Nieudany sezon 2006/2007

Od roku 2006 Matthew Stevens przestał wygrywać turnieje. W Mistrzostwach Świata odpadł już w drugim meczu z Kenem Dohertym 8 - 13.

Na początku kolejnego sezonu, w Northern Ireland Trophy, gdzie bronił tytułu, przegrał również w drugim meczu z późniejszym finalistą całej imprezy - Ronnim O'Sullivanem. W turnieju Pot Black Cup odpadł już w pierwszym meczu, choć losy frejma zależały od wbicia bili czarnej. W turnieju Grand Prix nie wyszedł nawet z grupy, a w UK Championship przegrał w 1/8 finału z Ding Junhuiem W Malta Cup przegrał w pierwszym pojedynku ze swym rodakiem Ryanem Dayem. Podobnie było w Welsh Open i China Open.

W Mistrzostwach Świata odpadł na własne życzenie w ćwierćfinale. W pojedynku z Shaunem Murphym prowadził już 11-5 i 12 - 7, ale cały pojedynek przegrał 12 - 13, tracąc sześć frejmów z rzędu. Prawie pewny półfinał wyślizgnął się wówczas "Walijskiemu Smokowi" z rąk.

Po tym sezonie Walijczyk wypadł z pierwszej szesnastki światowego rankingu i znalazł się na 20. pozycji.

Walka o powrót do "szesnastki"

Od sezonu 2007/2008 Stevens nieskutecznie próbuje powrócić do najlepszej szesnastki światowego rankingu. Zdarzały mu się takie wpadki jak przegrana w meczu 1/32 finału Northern Ireland Trophy 2007 z mało znanym wtedy Martinem Gouldem czy odpadnięcie z turnieju rozgrywanego u niego w domu, Welsh Open 2008, po meczu w tej samej fazie turnieju przeciwko Tian Pengweiowi. Na Mistrzostwach Świata przegrał w pierwszej rundzie z broniącym tytułu Johnem Higginsem 5-10.

Nadzieje na powrót do dobrej dyspozycji dawał awans do finału Bahrajn Championship 2008, gdzie Stevens przegrał 7-9 z Neilem Robertsonem, jednak jego największym osiągnięciem w dalszej części sezonu była tylko druga runda UK Championship. Po raz pierwszy od wielu sezonów Stevensa zabrakło na Mistrzostwach Świata. W meczu eliminacyjnym uległ Martinowi Gouldowi. Po tym sezonie znalazł się na 26. miejscu w rankingu.

Można powiedzieć, że Walijczyk stał się pośrednim sprawcą powrotu do formy Ding Junhuia w sezonie 2009/2010. Stevens nie wykorzystał prowadzenia 4-2 oraz kilku szans na zwycięstwo i nie przeszedł przez pierwszą rundę turnieju Grand Prix. Dobrze wykorzystał to jego chiński rywal, który po pokonaniu Stevensa przegrał dopiero w finale.

W turnieju Welsh Open "Walijski Smok" wygrał mecz eliminacyjny przeniesiony ze względu na jego osobę do fazy telewizyjnej. Stevens pokonał wówczas Barry'ego Pinchesa 5-4, aby w kolejnej rundzie przegrać z Shaunem Murphym 4-5.

W tym sezonie po raz kolejny nie wystąpił na Mistrzostwach Świata. W decydującym frejmie eliminacji lepszy był Marcus Campbell i to on, wygrywając mecz 10-9, pojechał do Sheffield.

Obecnie Matthew Stevens zajmuje 25. lokatę na oficjalnym rankingu.

Ciekawostki

- W czasie meczu w turnieju Northern Ireland Trophy 2005 Stevensowi nie spodobał się dźwięk uderzenia tipa o kij. Walijczyk ruszał tip i w pewnym momencie ten odskoczył od kija. Wówczas mecz został przerwany, aby Stevens mógł naprawić kij
- Matthew Stevens nazywany jest "Walijskim Smokiem" i "Jeżozwierzem" (pewnie ze względu na układ włosów)
- Walijczykowi nigdy nie udało się wbić brejka maksymalnego. Jego najwyższym brejkiem jest 145 punktów
- Partnerka Stevensa ma na imię Claire; Walijczyk ma też syna o imionach Freddie Morrell. Imię Morrell zostało mu nadane na pamiątkę ojca Matthew
- Matthew Stevens był bliskim przyjacielem zmarłego snookerzysty Paula Huntera

Ostatnia aktualizacja: 21 grudnia 2010

Autor: Mickey147

Dodaj komentarz Komentarze (39)
max pele (2012-04-30 11:46:02)

proszę o zmaine danych, matthew "wbił" 147 w grudniu podczas PTC, pozdrawiam

talent kibic (2012-04-28 21:05:57)

najlepszy ziomek nieżyjącego Huntera. Pamiętam go najbardziej z dziwnych fryzur, mniej z gry. Taki trochę niespełniony talent :(

Mistrz Świata daro (2011-02-15 17:27:26)

Będzie mistrzem świata 2011. Do trzech razy sztuka - w jego przypadku się to sprawdza. Może nawet się ogoli :)

Welsh Dragon mathias (2009-02-02 12:03:57)

Szkoda gościa bo bardzo go lubie niestety jego gra jest chimeryczna i lubi falowac nigdy nie wiadomo czy zrobic niespodzianke czy przegra z jakims słabiakiem jesli chce byc w 16 musi się bardzo postarac narazie to niestety kicha jest ;/,pozatym sympatyczny koles i stary wez rzuc te cygary bo spieprzysz sobie zdrowie :P

Matthew Stenens Martin77 (2008-12-16 09:54:01)

Matthew rulezzz!

Mistrz przegrywania w wygranych partiach JAW (2007-12-13 10:30:30)

Nie wiem skąd wziął się w tym towarzystwie. NIe zapomnę jak przegrał, ba, przerżnął mecz z Murphym w ostatnich mistrzostwach świata. To było arcydzieło zbudowania klęski na własne życzenie. Ale on zawsze tak gra. Rozpędza się jak lokomotywa, a potem dostaje zadyszki. Dlatego pewnie w meczach fazy wstęnej, kiedy jest niewiele fraemów do rozegrania wydaje się mocny, ale gdy mecze się wydłużają pada jak mucha

stevens daan (2007-10-25 16:41:00)

koles ma niewatpliwa zdolnosc do wbijania niemozliwych do wbicia bil, by po chwili... spudlowac czarna z punktu. nie zapomne jak na MŚ spierdzielil maxa na niebieskiej z punktu. no a wtopa z merfim na ostatnim mundialu to juz byl szczyt wszystkiego... moim zdaniem sprawa jest prosta - ma niesamowity talent, ale przy okazji nie za bardzo chce mu sie trenowac... ale coz, jest i pewnie juz zawsze bedzie moim ulubionym snookerzysta, choc sam nie umiem sobie tego wytlumaczyc. pewnie dlatego ze jego breaki oglada sie z zapartym tchem, w kazdej chwili moze zagrac cos genialnego, lub tak spierniczyc wbicie, ze az sie czlowiek smieje na caly pysk...

a pfe! mu (2007-10-25 10:12:26)

niestety, prawdę mówiąc jest to jedyny snookerzysta, którego autentycznie nie cierpię. jest w nim coś strasznie nieprzyjemnego. potrafi mi czasem zaimponować jego gra (zwłaszcza na MŚ), ale jak widzę z nim wywiad i oglądam jego twarz, to mam wrażenie, że przez trzy dni ostro tankował i w tym czasie wcale się nie mył ani nie golił, a i w wypowiedziach nie wypada szczegolnie sympatycznie. nie potrafie sie do niego przekonac, jest po prostu oblesny i ma w sobie cos odrzucajacego, niestety. dobrze, ze wypadl z 16tki. yyyh. ;/

Sinusoida perszing (2007-09-13 14:50:38)

Całą karierę Matt'a można porównać do sinusoidy: w jednym sezonie prezentuje się dobrze, a w kolejnym słabo, a znowu w kolejnym dobrze. Ma chwiejną formę - to fakt, ale jest to zawodnik, który w każdym turnieju może zajść daleko. Cechują go jeszcze dwie rzeczy: dobre występy w ważnych turniejach (mam na myśli UK Championship i MŚ) oraz zła psychika. Gdyby nie ta ostatnia cecha, to już by mógł się cieszyć z większych osiągnięć. Takie jest moje zdanie.

CO?! perszing (2007-08-12 16:52:05)

Niestety mnie nie było kilka dni i niestety eurosport był tylko po niemiecku. 5-0 z "bercikiem" i come-back w meczu z Maguire budzi u mnie duży entuzjazm. Widać, że kryzys ma już za sobą. Oby tak dalej.
PS: Ciekawe, jakby przeżywał tego maksa w meczu z Day'em, gdyby np. było 4-0 dla Stevens'a?

go matthew!! Konrad (2007-08-11 22:58:28)

Ten gość obok hendrego i ronniego jest moim ulubionym graczem. MA SWIETNY STYL GRY Mam nadzieje ze bedzie kiedys mistrzem swiata TRzymam kciuki

brawo seb@ (2007-08-11 17:17:56)

najpierw rozbić Robertsona 5-0,a potem przegrywać 0-4 z Maguirem i wygrać. Cool. Ale u Maguire psychika jest piętą achillesową.

żeby wygrał !!!!! WERONIKA SUCHA (2007-08-09 13:39:44)

Jakby Matthew wygrał to normalnie bym była w skowronkach....Super że przeszedł do szesnastki....wreszcie po tylu rozgrywkach....mam wielką nadzieje że to ON WYGRA... trzymam za NIEGO KCIUKI...

Dokładnie perszingas (2007-07-04 23:24:22)

Gdyby miał cały czas taką formę jak jego fryzura, to zdominowałby snookera na długi czas. Szkoda tych dwóch finałów MŚ (był tak blisko zwycięztwa w obydwu finałach (nie wiem, czemu w 2005 roku polubiłem Shaun'a i za nim byłem w tym finale?!-głupiec ze mnie był ;( )) :( . Zawsze mówie o nim "mini White". Wydaje mi się, że problem leży w jego psychice. Ten ćwierćfinał MŚ w tym roku z Murphy'm jest najlepszym przykładem, że ma problemy ze stresem. A już go widziałem razem z Selby'm w 1/2 finału. Byłby to pojedynek nie tylko na stole, ale też pojedynek fryzur (Mark przecież też zrobił sobie specjalną fryzurę na ten turniej jak widać z dobrym skutkiem). Życzę mu samych zwycięztw w turniejach i oczywiście tytułu Mistrza Świata. Zawsze będziesz moim idolem Matt, tylko żuć palenie (to fatalny nałóg :P). Nie chcę, żeby ci sie coś ze zdrowiem stało (teraz choroby chodzą po wszystkich-sam wiesz).

Stevens damianosnook147 (2007-07-03 15:00:55)

Profesjonalista pod względem fryzur!

Dobrze grał as 11 (2007-05-16 16:16:39)

W tym turnieju naprawdę dobrze grał. Szkoda, że odpadł tak szybko. Z tą formą naprawdę powinien dojść do finału. Niestety stres jednak dał znać o sobie :(.

szkoda chłopiny weronika SUCHA (2007-05-15 13:41:44)

no nie chyba sobie zrodię żałobę no jak on mógł, no jak on mógł przegrać z tym, tym Murphym. No cóż ale bynajmniej zaszedł trochę dalej

Żałoba as 11 (2007-05-02 17:24:07)

Przez tydzień będę chodził na czarno. Jak Stevens mógł przegrać? To straszne. W John'ie nadzieja...

"Alien" z głowy as 11 (2007-04-29 11:42:27)

Teraz przyszedł czas na Murphy'ego. Oby wygrał i z nim. Niech się zrewanżuje za 2005 rok.

oby Matt wygrał !!!!!!!!! WERONIKA SUCHA (2007-04-26 15:20:37)

bardzoooooo lubię Matta mam nadzieję że wygra. A jak nie wygra to bęę ryczeć przez 3 godziny

To nowy mistrz świata as 11 (2007-04-07 14:24:22)

Wierzę w niego. Pokaże takim Ronkom, Hendrykom i innym gdzie ich miejsce ! ! !

Kirk Stevens as 11 (2007-03-31 12:01:01)

Czy to jakiś krewny Matthew Stevens'a???

Kryzys as 11 (2007-03-29 15:09:37)

Wielki kryzys ma Stevens. Oby się przebudził na czas. MŚ tuż tuż...

Tak jest as 11 (2007-03-27 21:00:15)

Tak jest i tak być musi. Pokaże pazur w CO. W MŚ jeśli przebrnie cwierćfinał to w finale się powinien znaleźć, a potem wszystko jest możliwe.

Musi sie po tym podnieść:) Daria:) (2007-03-27 11:07:23)

CZekam na to,żeby pokazał swoją formę w końcu niedługo MŚ. Mam paru faworytów i on wśród nich też sie znajduje:)

14 as 11 (2007-03-14 17:25:59)

To 14 komentarz. Było ich 13, ale jest już 14. Sorry moderatorzy, ale jestem przesądny. Stevens NAJLEPSZY ! ! !

zdrowy? Weronika SUCHA (2007-03-13 13:21:40)

Mam nadzieję że Matt jest już zdrowy i wygra China Open, ale nie życzę innym zle

Zgadzam się z hanlerka as 11 (2007-03-10 22:55:05)

Mamy podobne gusty. Też uwielbiam Paula. Aż nie mogę w to uwierzyć, że nie żyje... A co ja tu będę rozwijał taki smutny wątek! Z resztą ta podstrona jest poświęcona M. Stevens'owi. To świetny zawodnik, któremu ostatnio jednak forma nie dopisuje. Szkoda. Może dalej ma w głowie ten moment, w którym niósł trumnę WIELKIEGO PAULA. To mu chyba będzie ciążyć na sercu przez wiele lat, a może i nawet do końca życia. Przecież to był jego przyjaciel! I znów piszę coś smutnego! Lepiej będzie jak skończę pisać. Pewnie wielu z was znienawidziła mnie za te przykre wspomnienia. Spoczywaj w pokoju Paul. Wyroki boskie są niezbadane, tylko czemu tak często aż tak okrutne.

Spoko koleś Forrest Gump (2007-03-01 18:01:16)

Nie każdy podniósłby sie po śmierci przyjaciela jestem pełen podziwu dla niego
Wierze że te MŚ pokażą prawdziwe oblicze Smoka
"lepiej nic nie mówić i wydać się głupim niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości"
Mam nadzieje że wszyscy zrozumieli aluzje

Matthew jest super hanlerka (2007-02-28 00:11:16)

zgadzam się z as 11 wygra MŚ!! Strasznie go lubie, zawsze trzymam za niego kciuki. bardziej od niego lubiłam jedynie Paula Huntera.

Do trzech razy sztuka as 11 (2007-02-20 15:35:15)

W tym roku Stevens musi w końcu dojść do finału MŚ i WYGRAĆ!!! Dwa razy grał w finałach, ale przegrywał. Teraz będzie inaczej. Wierzę w niego.

mam nadzieję że wygra WERONIKA SUCHA (2007-02-13 10:30:17)

jestem zaskoczona tym że Matiu odpada w szesnastkach ale i tak GO kocham bo jest słodki umie grać będę trzymać za NIEGO kciuki

Stevens Król Rhobar II (Gothic) (2007-02-05 22:04:52)

Spoko koleś - mój ulubiony wśród snookerzystów
Mam nadzieje że pokaże klase w Welsh open a przede wszystkim w Mistrzostwach Świata
Ps. Mecz z Hendrym w Mastersie był super

:) JOALIN (2007-01-31 23:31:38)

Uwielbiam go.... super gra i ogolnie jest sympatyczny :)

Wzór Prestor (2007-01-31 18:47:54)

Dużym plusem Stevens'a wg. mnie jest to, że nie używa przyrządów. Zaradny chłopak ^^ nie uzależnia się od przedmiotów martwych. Szkoda przegranej w Malta cup ;( i to przez takie banalne błędy.

kocham Go jest słodki WERONIKA SUCHA (2007-01-29 13:55:11)

Matiu jest słodki norma zakochałam się w nim jak GO tylko zobaczyłam CO ZA SŁODZIAK

Co się tyczy Masters Wolfhearted (2007-01-18 15:10:17)

Szczerze, jestem pełna podziwu dla tego, co Matthew pokazał w ostatnim meczu z Hendrym :o) Tylko wydaje mi się, że trochę zbyt późno się obudził, jak to ma w zwyczaju. Gdyby zaczął tak grać po przegraniu 4 frame'a i utrzymał poziom do końca, to niewykluczone, że wygrałby cały mecz. Ale on przeważnie zdaje się mobilizować dopiero, kiedy od porażki dzieli go jeden frame... A szkoda, bo mogłoby być ciekawie.
Tak poza tym, to ta czarna bila musiała być uwikłana w anglo-szkocki spisek przeciwko smokom pod przywództwem Św. Jerzego i S. Hendry'rego i dlatego nie wpadła... ;o) Mimo to wydaje mi się, że jest szansa na zobaczenie czegoś interesującego ze strony Stevensa jeszcze w tym sezonie i miejmy nadzieję, że tak będzie... (Fingers crossed for Malta Cup)

Stevens dex (2007-01-17 19:52:13)

też go uwielbiam,szkoda tego meczu z Hendrym (6-5) w Mastersie ale przegrać z taką legendą to żaden wstyd

Ojej pierwszy komentarz Daria:) (2007-01-01 13:35:42)

Matthew wymiata. On jest cool!!!!!!!Pozdro dla wszystkich