Peter Ebdon

Peter Ebdon

Data urodzenia: 27 sierpnia 1970
Kraj: Anglia
Przydomki: Ebbo the Great
Zawodowiec w latach: 1991 -
Najwyższy break turniejowy: 147 (2 razy)
Ilość wygranych turniejów rankingowych: 9

Zwycięstwa w turniejach rankingowych

Mistrzostwa Świata: 2002
Skoda Grand Prix: 1993
Thailand Open: 1997
British Open: 2000
Regal Scottish Open: 2001
Irish Masters: 2004
UK Championship: 2006
China Open: 2009, 2011

Zwycięstwa w innych ważnych turniejach

Irish Masters: 1995
Malta Grand Prix: 1995
Scottish Masters: 1996

Wstęp.

Uosobienie angielskiej flegmy z dowcipów o angielskiej arystokracji. Prawdopodobnie najwolniej (a zdaniem niektórych, także najbardziej nudno) grający zawodnik na świecie, a przy tym zwycięzca siedmiu turniejów rankingowych, autor dwóch oficjalnych breaków maksymalnych, trzykrotny finalista Mistrzostw Świata i mistrz świata z 2002 roku. Zawodnik, który obecnie zajmuje szóste miejsce w rankingu oficjalnym i dziewiąte w prowizorycznym. Miłośnik pięknych koni i szczęśliwy ojciec czwórki dzieci. Człowiek, który urodził się w północnym Londynie 27. sierpnia 1970 roku. "Ebbo The Great" lub "Crazy Peter".

Panie i Panowie – Peter... Eeebdooooooooon!

"Skalp" Davisa. Początki w Main Tourze.

Przyszły zwycięzca snookerowych Mistrzostw Świata został profesjonalnym zawodnikiem w 1991 roku. Rok później dał o sobie znać po raz pierwszy – w pierwszej rundzie Mistrzostw Świata w 1992 r. pokonał 10-4 Steve’a Davisa z Anglii... Ano, właśnie. Zacznijmy od garści statystyki, czyli wyników Petera Ebdona z kolejnych Mistrzostw Świata. (Poza tym krótko wspomnę o wygranych przez Anglika innych turniejach.)

W 1992 roku po zwycięstwie nad Davisem poradził sobie z Martinem Clarkiem z Anglii, wygrywając 13-4, ale w ćwierćfinale musiał uznać wyższość Terry’ego Griffithsa (mecz zakończył się wynikiem 13-7 dla Walijczyka). Mimo wszystko, dotarcie do trzeciej rundy zawodów w Crucible Theatre zaowocowało przyznaniem Anglikowi nagrody WPBSA dla najlepszego młodego zawodnika roku.

Rok później "profesor" Davis wziął w pełni udany rewanż – jego mecz z Ebdonem w pierwszej rundzie MŚ zakończył się wynikiem 10-3 dla starszego z Anglików.

W 1993 roku Peter Ebdon mógł za to zapisać po stronie sukcesów pierwsze w karierze zwycięstwo w turnieju rankingowym. Anglik triumfował w turnieju Grand Prix (wówczas ze Skodą w nazwie). W finale pokonał 9-6 Irlandczyka Kena Doherty’ego.

Na kolejnym snookerowym Mundialu Ebdon ponownie odpadł już po pierwszym meczu – tym razem jego pogromcą okazał się Taj James Wattana, który wygrał 10-6.

W 1995 r. ponownie zobaczyliśmy Ebdona w ćwierćfinale najważniejszego turnieju sezonu. Po zwycięstwach 10-2 z Rodem Lawlerem i 13-7 z Markiem Davisem, Peter musiał uznać wyższość Andy’ego Hicksa (wszyscy Anglia), przegrywając 8-13.

Na pociechę Anglikowi pozostawało jedno zwycięstwo, odniesione w sezonie 1994-95 w turnieju nie-rankingowym. W finale Irish Masters Ebdon wygrał 9-8 ze Stephenem Hendrym (Szkocja).

Pierwszy raz w finale Mistrzostw Świata.

W następnym roku Ebdon po raz pierwszy został finalistą zawodów w Crucible. Po zwycięstwie w pierwszej rundzie nad Dene O’Kane’em z Nowej Zelandii, na kolejnych szczeblach drabinki czekały na Ebdona trzy angielskie sławy – czekały i kolejno przegrywały swoje mecze. Najpierw Jimmy White przegrał 12-13, później Steve Davis 10-13, na koniec (już w półfinale imprezy) Ebdon pokonał Ronniego O’Sullivana 16-14. W finale (rozegranym 5. i 6. maja, a sędziowanym przez Johna Williamsa) Anglik musiał jednak uznać wyższość Stephena Hendry’ego, przegrywając 12-18.

Do występu w finale zawodów w Crucible Ebdon "dorzucił" zwycięstwo w Malta Grand Prix (nie był to turniej rankingowy). W finale pokonał 7-4 "czarodzieja z Wishaw" – Johna Higginsa ze Szkocji.

Po zakończeniu sezonu 1995-96 świeżo upieczony finalista MŚ awansował na trzecie miejsce w oficjalnym rankingu światowym – co zresztą do dzisiaj pozostaje jego najlepszą pozycją na tej liście... I raczej niezbyt prawdopodobne, żeby Ebdonowi udało się jeszcze to osiągnięcie poprawić (choć to tylko moje skromne zdanie – i obym się mylił).

Trudne lata w Crucible – porażki w pierwszych rundach.

O ile po mistrzostwach 1996 roku Anglik mógł mieć słuszne powody do dumy, o tyle kolejnych na pewno nie wspomina miło. Już w pierwszej rundzie przegrał ze Stefanem Mazrocisem (pół Litwin, pół Anglik, a obecnie Holender) 3-10.

(A tak á propos Mazrocisa, warto wspomnieć, że jego największym ostatnio osiągnięciem było dojście do rundy "last 16" w amatorskich MŚ IBSF 2006 roku. W pierwszej rundzie Holender pokonał wtedy 5-2 powszechnie znanego i lubianego Rafała Jewtucha... ale wystarczy tej dygresji.)

W sezonie 1996-97 Ebdon ponownie okazał się najlepszy w jednym z turniejów nie zaliczanych do światowego rankingu. W finale Regal Scottish Masters pokonał Alana McManusa ze Szkocji 9-6. Poza tym okazał się najlepszy w zawodach rankingowych – jego zwycięstwem (w finale 9-7 z Nigelem Bondem z Anglii) zakończył się turniej Thailand Masters.

Dwa lata po dojściu do finału MŚ Ebdonowi w Crucible poszło już lepiej, choć skończyło się na ćwierćfinale. Po zwycięstwach z Terrym Murphym z Irlandii Północnej (10-3) i Fergalem O’Brienem z Irlandii (13-5) Anglik musiał uznać wyższość Marka Williamsa (Walia), przegrywając 11-13.

Na kolejnych MŚ Peter Ebdon znowu musiał "przełknąć" porażkę z "Walijskim Smokiem". Tym razem lepszy od Anglika okazał się Matthew Stevens, który w pierwszej rundzie turnieju pokonał Ebdona 10-7.

Obaj walijscy pogromcy "Szalonego Petera" spotkali się w finale zawodów w Crucible w 2000 roku (18-16 wygrał Williams)... A Ebdon wtedy również pożegnał się z legendarną halą w Sheffield już po pierwszym meczu. Z Dominikiem Dale’em (zwycięzcą niedawnego Shanghai Masters) przegrał 6-10.

Rok później było już lepiej. Anglik wygrał 10-8 z Jamesem Wattaną, 13-12 ze swoim rodakiem Stephenem Lee... Ale w ćwierćfinale zdołał urwać tylko sześć frame’ów (w meczu do trzynastu wygranych) przyszłemu zwycięzcy tamtych mistrzostw – O’Sullivanowi.

Choć w tym samym sezonie 2000-01 Anglik triumfował w turniejach British Open (w finale pokonał 9-6 Jimmy’ego White’a) i Scottish Open (w meczu finałowym 9-7 z Kenem Dohertym), to wydawało się, że – jeśli chodzi o występy w Crucible – pozostanie zawodnikiem, który ot, raz na jakiś czas dojdzie w Sheffield do fazy ćwierćfinałowej... A tymczasem już w następnym roku Ebdon miał udowodnić wszystkim, którzy tak myśleli, że bardzo, ale to bardzo się mylili, a najgłośniej śmieje się ten, kto się śmieje ostatni...

Peter Ebdon mistrzem świata!

W 2002 roku Anglik wywalczył swój pierwszy (co prawda jak na razie jedyny, ale jednak mam nadzieję, że nie ostatni) tytuł mistrza świata.

W pierwszych trzech spotkaniach Ebdon pewnie pokonał kolejno Michaela Judge’a z Irlandii (10-4), Joe Perry’ego z Anglii (13-7) i innego Anglika, Anthony’ego Hamiltona (13-6). W półfinale czekał już na "Wielkiego Ebbo" Matthew Stevens. Obaj zawodnicy rozegrali maksymalną liczbę 33 frame’ów – lepszy w tym dreszczowcu okazał się Anglik, który wygrał 17-16 (Walijczykowi miała pozostać na pocieszenie nagroda za najwyższy break w całym turnieju – Stevens wbił na MŚ 145 punktów, co było drugim wynikiem w historii po czterech uzyskanych wcześniej w historii MŚ breakach maksymalnych).

Finał okazał się powtórką sprzed sześciu lat. Ponownie przeciwnikiem Ebdona był Stephen Hendry, mecz ponownie sędziował John Williams... A dla łysego Anglika miał to być drugi z kolei dreszczowiec. Podobnie, jak w półfinale ze Stevensem, rozegrano maksymalną liczbę partii, obaj zawodnicy wbili w meczu po cztery "setki"... Anglik zaczął z "wysokiego C" – od prowadzenia 4-0, ale Szkot szybko wyrównał na 4-4... A potem "działo się".

Dla miłośników statystyk, poniżej dokładne wyniki meczu o mistrzostwo świata w 2002 roku. Peter Ebdon – Stephen Hendry 18-17 (na pierwszym miejscu Anglik, na drugim Szkot):

1. 94(65)-0 i 1-0, 2. 140(100)-0 i 2-0, 3. 73-13 i 3-0, 4. 71-16 i 4-0, 5. 0-126 i 4-1, 6. 40-73 i 4-2, 7. 4-119(116) i 3-4, 8. 36-65 i 4-4, 9.134(134)-0 i 5-4, 10. 56(56)-67 i 5-5, 11. 68(52)-9 i 6-5, 12. 70-68(68) i 7-5, 13. 77-14 i 8-5, 14. 69(56)-13 i 9-5, 15. 4-70 i 9-6, 16. 89(89)-33 i 10-6, 17. 69(68)-32 i 11-6, 18. 0-126(104) i 11-7, 19. 0-108(108) i 11-8, 20. 21-66 i 11-9, 21. 36-89(68) i 11-10, 22. 67-43 i 12-10, 23. 0-110 i 12-11, 24. 0-97(93) i 12-12, 25. 1-127(63) i 12-13, 26. 58-65 i 12-14, 27. 103(103)-22 i 13-14, 28. 62-26 i 14-14, 29. 30-74(58) i 14-15, 30. 73(73)-21 i 15-15, 31. 111(111)-0 i 16-15, 32. 39-78(67) i 16-16, 33. 85(85)-4 i 17-16, 34. 52(51)-62 i 17-17, 34. 72(59)-14 i 18-17 dla Ebdona.

"Zawsze wierzyłem, że mogę zdobyć mistrzostwo świata, ale teraz, kiedy to zrobiłem, rozumiem, że to jest coś więcej" – powiedział Ebdon po odebraniu pucharu za zwycięstwo w zawodach rozgrywanych w Crucible Theatre.

Warto dodać, że podczas MŚ w 2002 roku wbito 68 breaków stupunktowych lub wyższych – do dzisiaj to osiągnięcie pozostaje rekordem (który, co prawda, udało się wyrównać w Crucible w 2007 r.).

A Peter Ebdon po zwycięstwie w Crucible ponownie znalazł się na trzecim miejscu w oficjalnym rankingu snookerzystów.

Murphy, Dott, Selby...

Anglik nie obronił tytułu mistrza świata. W kolejnym swoim występie w Sheffield przegrał w ćwierćfinale z nieżyjącym już Paulem Hunterem 12-13 (wcześniej pokonał Anglika w "barwach" Irlandii Północnej Gerarda Greene’a 10-3 i Maltańczyka Tony’ego Drago 13-5).

Dwa lata po największym sukcesie w karierze Ebdona było jeszcze gorzej – tym razem Peter ponownie znalazł pogromcę już w pierwszej rundzie, a okazał się nim jego rodak Ian McCulloch, który wygrał 10-8.

W sezonie 2003-04 Peter Ebdon wygrał jeden turniej rankingowy – był nim Irish Masters. W finałowym pojedynku dwóch łysych gentlemanów z Anglii Ebdon okazał się lepszy od Marka Kinga, zwyciężając 10-7.

Blisko zdobycia drugiego tytułu mistrza świata Anglik znalazł się w 2005 roku. Po wygranych 10-2 z Australijczykiem Quintenem Hannem, 13-9 ze Stephenem Lee i 13-11 z Ronniem O’Sullivanem Ebdon wydawał się stuprocentowym faworytem półfinałowego pojedynku z absolutnym debiutantem w Crucible, Shaunem Murphym. Jednak młodszy z Anglików dzięki fenomenalnej skuteczności na długich bilach (choć także i lekkiemu szczęściu w grze – dość często wtedy udawała się Murphy’emu tzw. "gra na aferę") okazał się lepszy, wygrywając 17-12 w drodze po swój tytuł mistrzowski (w finale pokonał wiecznego pechowca Stevensa 18-16).

Największą szansę na powtórzenie osiągnięcia z 2002 roku Peter Ebdon miał cztery lata po tym sukcesie. W MŚ 2006 dopiero w finale (po meczu, który przeszedł do historii jako najbardziej nudny finał w Crucible – jedyny przejaw emocji zobaczyliśmy, kiedy Dott cieszył się z wygranej... chociaż, jeśli wierzyć komentatorom MŚ, był jeszcze ekshibicjonista) musiał uznać wyższość Graeme’a Dotta ze Szkocji, przegrywając ostatecznie 14-18. Zanim jednak to nastąpiło, w drodze do finału Anglik pokonał kolejno Michaela Holta (Anglia) 10-8, Davida Gray’a (Anglia) 13-2, Shauna Murphy’ego 13-7, Marco Fu (Hongkong) 17-16.

"Popełniłem zbyt wiele błędów" – przyznał spokojnie Ebdon po porażce w finale. – "Wciąż czułem się dobrze i wierzyłem, że mogę wygrać, ale ostatecznie Graeme zasłużył na zwycięstwo."

W ostatnich jak do tej pory zawodach w Crucible Peter Ebdon zakończył swój występ na drugiej rundzie, przegrywając z obecnym wicemistrzem świata, Markiem Selbym z Anglii, 8-13 (wcześniej, w pierwszej fazie zawodów, pokonał 10-7 Nigela Bonda).

"Czułem, że jestem w stanie przejść swoją połowę drabinki turniejowej, więc jestem bardzo rozczarowany tym, że nie doszedłem do finału. Miałem kiepski sezon, jeśli nie liczyć zwycięstwa w UK Championship. Spodziewałem się, że [mój] występ [na MŚ] będzie imponujący. Chciałem ponownie zostać mistrzem świata." To słowa Ebdona po porażce z Selbym.

UK Championship – dziewięciu wspaniałych!

Jednak po rozgrywkach 2006-07 Anglik mógł dopisać do swojego snookerowego CV drugi co do wielkości sukces w karierze. W 2006 roku Ebdon triumfował w turnieju UK Championship (powszechnie uważanym za ustępujący rangą jedynie Mistrzostwom Świata). W dwóch pierwszych rundach pokonał Marka Selby’ego 9-6 i Stuarta Binghama 9-4, w ćwierćfinale rozprawił się z Chińczykiem Dingiem Junhui 9-5, w półfinale wygrał z Johnem Higginsem 9-7, a w finale okazał się lepszy od Stephena Hendry’ego, zwyciężając w ostatnim meczu turnieju 10-6. Peter Ebdon został zaledwie dziewiątym w historii zawodnikiem, który może pochwalić się zwycięstwem zarówno w Mistrzostwach Świata, jak i w Mistrzostwach Zjednoczonego Królestwa. Dołączył na tej liście do Steve’a Davisa, Terry’ego Griffithsa, Alexa Higginsa (Irlandia Północna), Stephena Hendry’ego, Johna Parrotta (Anglia), Ronniego O’Sullivana, Johna Higginsa i Marka Williamsa.

"W połowie tego turnieju zrozumiałem, że chcę go wygrać bardziej niż cokolwiek, co do tej pory wygrałem w życiu" – powiedział Anglik po zwycięstwie w finale. – "Przywołałem całe swoje skupienie i determinację, by zdobyć ten tytuł. Ten turniej znaczy dla mnie bardzo wiele, zwłaszcza dlatego, że dołączyłem do tej grupy zawodników [którzy wygrywali MŚ i UK Championship]. Znaczy bardzo wiele także dla Debory [żona Ebdona] i dzieci. To bardzo wzruszające zwycięstwo. Postawiłem się pod wielką presją wygranej."

Trochę historii, czyli tak było w rankingach.

I na koniec części statystycznej jeszcze miejsca Petera Ebdona w oficjalnych rankingach na kolejne sezony:

1991-92: poza pierwszą "32", 1992-93: poza pierwszą "32", 1993-94: dwudziesty pierwszy, 1994-95: dziesiąty, 1995-96: dziesiąty, 1996-97: trzeci, 1997-98: piąty, 1998-99: siódmy, 1999-2000: trzynasty, 2000-01: dwunasty, 2001-02: siódmy, 2002-03: trzeci, 2003-04: siódmy, 2004-05: ósmy, 2005-06: siódmy, 2006-07: siódmy.

Ebdonizm...

O stylu gry Petera Ebdona napisano już chyba wszystko – ba, w języku fanów snookera zadomowiły się już nawet takie pojęcia jak "styl ebdoniasty" czy "ebdonizm". Takie opinie , jak (cytuję za jednym z komentarzy ze 147.pl) "wpatruje się w białą bilę, jakby się spodziewał, że zacznie lewitować" już nikogo nie dziwią. Składanie się przez kilka minut (niekiedy dosłownie!) do prostego wbicia, oglądanie sytuacji na stole z każdej możliwej strony, dłuuugie kredowanie tipa przed każdym uderzeniem – to wszystko charakterystyczne cechy Anglika, który do tego czy to po wygranej, czy po porażce zachowuje zwykle iście pokerową twarz, nie zdradzającą żadnych emocji. (Co prawda sam Ebdon przypomniał kiedyś swoje zachowanie po jednym ze zwycięstw nad Stevenem Lee, kiedy podobno dał się ponieść emocjom – aż żałuję, że tego nie widziałem, bo druga okazja może się nieprędko zdarzyć, zważywszy na anty-temperament tego zawodnika.)

Jedni go za to podziwiają, drudzy nienawidzą – ale przyznam, że nie spotkałem się jeszcze z kimś, komu Peter Ebdon byłby po prostu obojętny. O argentyńskim pisarzu Julio Cortazarze ktoś kiedyś powiedział: "Jego można albo pokochać, albo wyśmiać – trzeciej drogi nie ma!" I te słowa bardzo dobrze pasowałyby także do Petera Ebdona. Choć nawet ja – przy całej sympatii dla tego zawodnika, który momentami zachowuje się tak, jakby przed każdym uderzeniem wyliczał na jakimś kalkulatorze w głowie dokładną siłę uderzenia, kąt padania, kąt odbicia, nachylenie kija, przyspieszenie bili i co tam jeszcze; miejsca na jakiekolwiek zagrania typu "hit and hope" w grze Anglika po prostu nie ma – przyznam, że ten "ebdonizm" niekiedy potrafi być wybitnie denerwujący... Ale jedno trzeba Anglikowi przyznać – jeżeli to ma być element "wojny nerwów", który w założeniu ma dać Ebdonowi pewną przewagę na stole, to Anglik opanował go do perfekcji.

Sam zawodnik jednak zaprzecza takim podejrzeniom, mówiąc, że nie jest to taktyka, jaką stosuje świadomie w celu wytrącenia przeciwnika z równowagi (powiedzmy, powiedzmy, że wierzymy, panie Piotrze). Najlepszym przykładem takiej "usypiającej" gry Ebdona – poza oczywiście finałem MŚ Ebdon vs. Dott, który przeszedł już do legendy jako pokaz snookerowej taktyki, a raczej, mówiąc językiem zwykłego kibica, nudy jak sto dwadzieścia – był chyba mecz przeciwko Ronniemu O’Sullivanowi na MŚ’ 2005. Ebdon przegrywał już 6-10, jednak w wieczornej sesji wygrał sześć frame’ów z rzędu, by wygrać całe spotkanie (jak już wspomniałem wcześniej) 13-11. Wszystko pięknie, tyle tylko, że wykonanie jednego uderzenia zajęło Anglikowi... trzy minuty, a skompletowanie breaka w "wysokości" dwunastu punktów pięć minut... "Kiedy staram się, jak tylko mogę, wygląda to, jakbym zwlekał. Nie robię tego jednak specjalnie" – powiedział po tym meczu jego zwycięzca.

(Co prawda wspomniany Ronnie O’Sullivan chyba ma inne zdanie na ten temat, skoro w pewnej chwili podczas jednego ze spotkań z Ebdonem, kiedy Peter dość długo nie mógł złożyć się do uderzenia, Ronnie najpierw kilka razy znacząco patrzył na przegub lewej ręki, a później... zapytał jednego z kibiców o godzinę!)

...ale czy aby na pewno?

Jednak postrzeganie Ebdona jedynie jako zawodnika usypiającego swoich przeciwników byłoby krzywdzące dla Anglika. Przydomek "Szalony Peter" nie wziął się znikąd. Wystarczy przypomnieć, że Ebdon jest autorem dwóch maksymalnych breaków, uzyskanych w turniejach profesjonalistów. Co prawda obie swoje "147" wbił kilkanaście lat temu, bo w roku 1992, podczas turniejów Strachan Professional i UK Championship... Popisywał się wtedy szybką grą i wieloma niekonwencjonalnymi zagraniami, które zapewniły mu takie właśnie przezwisko w snookerowym światku.

A z bliższych nam czasów wystarczy przypomnieć mecz z Selbym na MŚ, w którym Ebdon popisał się dość zaawansowanym (skończyło się bodajże na 97 punktach) "atakiem na maksa". Kiedy wydawało się, że wszystko, co najtrudniejsze, już za nim, Anglik "z marszu" – zupełnie nie jak Peter Ebdon – złożył się do prostej czarnej do lewej narożnej kieszeni... I nie trafił! Tak, tak – jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy...

Turniej w Szanghaju, czyli pierwsze śliwki – robaczywki?

Obecny sezon nie zaczął się dla łysego snookerzysty zbyt dobrze. Wydaje się, że Ebdon należał do tych zawodników, którzy bardzo, ale to bardzo ulgowo potraktowali pierwszy po wakacjach nowy turniej w Szanghaju. W swoim pierwszym meczu Peter Ebdon przegrał 3-5 z Dave’em Haroldem (Anglia). Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w kolejnych turniejach zaprezentuje już mniej wakacyjną formę – a może na koniec sezonu w Crucible pokusi się o niespodziankę, jaką byłoby dojście tego nie pierwszej już młodości zawodnika do finału Mistrzostw Świata?

Poza snookerowym stołem.

Obecnie Peter Ebdon wraz z żoną Deborą i czwórką dzieci (Ruby May, Ethanem, Tristanem i najstarszą Clarissą) mieszka w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, dokąd przeprowadził się w 2005 roku. "Tutejszy styl życia jest fantastyczny, a otoczenie jest dużo bezpieczniejsze dla dorastających dzieci" – tak uzasadnił swoją decyzję. W ramach dbania o dobrą formę przy snookerowym stole wykluczył ze swojej diety węglowodany i cukier, stara się też codziennie przepływać dystans jednej mili (niestety, nie zostało sprecyzowane, czy chodzi o milę lądową – 1609 metrów – czy może, jeśli w grę wchodzi woda, o milę morską – 1852 metry). Pasjonuje go wszystko, co związane z wyścigowymi końmi; od czasów szkolnych interesuje się także łaciną i starożytną greką.

Ostatnia aktualizacja: 1 września 2007

Autor: JPS

Dodaj komentarz Komentarze (45)
Błąd Stanisław (2012-04-03 12:54:18)

Ebdon wygrał China Open 2012, a nie 2011

Ebdon Herer (2011-01-10 09:48:07)

niektóre komentarze świadczą o tym że łatwiej mówić o dzentelmenach niż nim być....daję to pod rozwagę. A co do Ebdona to nigdy na niego nie zwracałem uwagi bo od niedawna się snookerem interesuje, a po oglądnięciu wczorajszego Masters (Carter-Ebdon) musze powiedzieć że przypadł mi do gustu Pan Ebdon. oglądało się bardzo miło meczyk. Carter robił dziwne miny do gry i sposobu bycia Ebdona i....przegrał :)

Osasaaaa Flo Rida (2009-07-13 23:29:21)

Dżentelmeństwo nie najwazniejsze, no co ty nie powiesz, to jest gra dla dżentelmenów a nie gburów dłubiąjących w nosie i robiącym łaske grania gdy im nie wychodzi, poza tym co ty wogóle mi mówisz o najszybszym brejku w histori co mnie to... patrz teraz jaki on jest a nie jak był młody i w miare normalny a to że jest chamem zawsze będzie wiadomo przykład z meczu z Hendrym poddanie meczu bo mu nie szło biedakowi :P

cd. Nieładnie Mateo Michał F. (2009-04-26 10:26:07)

I RONNIE NIE JEST "HAMSKI I BEZ KULTURY"!!!

Nieładnie Mateo Michal F. (2009-04-26 10:23:56)

Ale Ronnie jest miły, odtwórz film na tej stronie najszybszy break maksymalny Ronniego jak się cieszy. Dżentelmeństwo w snookerze nie najważniejsze, a umiejętności.

Ebdon Kubus (2009-04-06 19:49:22)

Bardzo go lubie i cenie ale nie jest takim dżentelmenem. Muchomorek cały czas jakieś głupoty wypisuje.

Gra defensywna? Antysnookerzysta? Bedrzich (2009-04-03 09:59:08)

Gra defensywna? Antysnookerzysta? Oglądam właśnie jego mecz z Hendrym w ćwierćfinale China Open i, z całym szacunkiem, ale to są chyba na dzień dzisiejszy jakieś brednie. Ebdon gra szalonego snookera z całą porcją zupełnie nieprzewidywalnych uderzeń. W takiej jak dziś sytuacji, jeśli ktoś wygląda na antysnookerzystę i nudziarza, to raczej Hendry...

Ronie Dżentelmen :D Mateo (2009-01-20 11:35:20)

Hahaha smiech na sali puste.... Ronnie nie jest żadnym dżentelmenem tylko egocentrykiem, hamskim bez kultury facetem, dżentelmenen jest Ebdon, Hendry,Higgins, Swail, Williams a nie O'sa heh wolne żarty on ma tyle wspólnego z dobrymi manierami co ojciec Rydzyk z nie robieniem ludzi prania mózgu.Rakiecie bardzo daleko jeszcze do tego jeszcze się dziwie ze nie dostał jakiejs kary od fedracji o_0

Ronnie to dzentelmen Ronnie (2008-12-19 18:04:52)

Ronnie to dopiero dzentelmen muchomorek się myli

Ebdon dzentelmen muchomorek (2008-10-28 19:16:40)

Biograf wspomina mecz z MŚ '05. Ok, a ile razy Ronnie przykladal sie do bili trzy minuty? Przeciez to nie rzadkosc, dotyka wszystkich snookerzsytow. Podchodzisz do stolu i nie masz co zagrac, wiec myslisz. Ale jak nazywasz sie Ebdon to masz przyklejona latke i wszyscy twierdza ze grasz na czas. Prawda jest taka ze to dzentelmen, a sedziowie nie daja mu ostrzezen. Inaczej jest z Ronniem, on bardzo czesto lamie zasady. Ebdon to jeden z najlepszych zawodnikow.

Ebdon Kubik (2008-07-03 19:05:45)

Bardzo lubię jego grę, myśli podobnie jak ja. Szkoda, że nie zdobył większej ilości tytułów MŚ i nie jest liderem rankingu. Pozdrawiam fanów snookera .

Ebdon Hanah (2008-05-23 18:43:21)

Kiedyś chciałabym pojechać do Dubaju. Też lubię łacinę i grekę.

Peter jest OK Anty O'Sa (2008-04-25 22:33:36)

Facet ewidentnie wyłysiał od myślenia ale przyznać mu trzeba że dobry jest

Wcale nie gra defensywnie! Dodda (2007-12-23 11:45:55)

Widziałam jego kilka ostatnich meczy. Wbijał co tylko szło. To wariat!:) Powiem, że nawet O'Sullivan, czy Cope nie ryzykują ostatnio tak, jak on. A że wolno gra i trochę nudzi, to fakt. Mnie też wkurza to czyszczenie bili co chwila. Ale człowiekiem i zawodnikiem jest wspaniałym. Bardzo inteligentne wypowiedzi, respekt dla przeciwnika i pełna kultura;) Lubię gościa.

Daltonista SKun (2007-10-15 15:30:44)

Ebdon daltonista fajny jest! Respekt dla niego!

Granie odstawnych jest często trudniejsze od wbijania. Pozdrawiam Wszystkich Miłośników Snookera (2007-10-09 13:09:44)

To tak apropos niektórych wypowiedzi z tego forum.

Zapewne... JPS (2007-09-29 17:44:12)

Rzeczy, o których tu nie wspomniałem, jest zapewne 10 razy tyle, jak zauważył "Ebbo". Dlatego za brawa dziękuję, a sam sobie przyznaję mocne 3+ w skali 1-6.

TYLKO EBDON EBBO_THE_GREAT (2007-09-28 21:58:46)

Jest jeszcze tyle rzeczy, o których tutaj nie wspomniano... (ale ładnie) i tak większość ludzi się śmieje z niego, nie wiedząc prawie nic o nim. Ja go podziwiam i uważam za świetnego snookerzystę i za człowieka o niespotykanej inteligencji i dobrym podejściu do życia. A tak na marginesie to O'Sullivan na MŚ w 2005 roku wygrywał z EBDONEM już 8-1

Ale dużo!!! perszing (2007-09-28 16:52:22)

Bravo dla JPS. Musiałeś się dużo napracować pisząc to.

Dwójka to Graeme Dott. :D don_goralesco (2007-09-18 15:38:04)

Chociaż teraz zaminiłbym go chętnie na Selbyego. :p

Super Pik (2007-09-02 17:04:33)

Nawet o wydawałoby się nudnym zawodniku można napisać ciekawie. brawo JPS!

Brązowa? AnAr47 (2007-09-02 16:32:08)

Z ciekawostek - Peter Ebdon jest daltonistą, ma trudności z rozróżnianiem koloru brązowego i czasami, gdy brązowa nie jest na punkcie pyta sędziego o kolor (myli z czerwoną). Podaję za naszymi komentatorami, sama nigdy takiej sytuacji nie widziałam..

147 PAUL PRG (2007-08-10 12:47:10)

jak on wbijał maksy to chyba trwało 2 goddiinny... (JEDEN)

PS. Do Dona Goralesco JPS (2007-05-30 14:26:31)

Rozumiem, że 1. to Ronnie, a dla kogo "dwójka"? ;-)

Do Ulpiana JPS (2007-05-30 14:25:27)

Tak samo jak w piłce nożnej nie jest zabronione cattenaccio, tak samo w snookerze nie ma zakazu grania odstawnych. Trzymając się porównań piłkarskich, zawsze wolałem oglądać grę squadra azzurra (albo Valencii z czasów, kiedy wygrali ligę hiszpańską ze średnią strzelonych goli 0,63 na mecz) od "kupą mości panowie, a nuż coś wpadnie". Tak samo wolę widzieć grę Petera od "zasady kuli armatniej - gdzieś poleci, w coś trafi i gdzieś wpadnie". Bo widać w niej, że facet MYŚLI. Ale oczywiście ilu kibiców, tyle zdań na ten temat... Hm, coś drgnęło w naszym pięknym kraju, może uda się zobaczyć kiedyś Petera w Polsce.
Natomiast z jednym się zgodzę - przy stole Ebdon wygląda jak uosobienie angielskiej flegmy z dowcipów :-D

Dlaczego Ebdon nie ma powodzenia u kobiet? Ulpian (2007-05-08 09:21:19)

Bo co druga to odstawna...

;);) Olka (2007-05-07 20:48:04)

nie ja, Ebdon strzela fajne minki, ale jego gra jest momentami (dłuuuugimi momentami) po prostu nie do wytrzymania (np. final mś 2006, tego nie da się niczym przebic)

Jeśli ktoś uważa snooker za grę dla snobów Ulpian (2007-05-06 16:20:21)

Jeśli ktoś uważa snooker za grę dla snobów, to chyba oglądał za dużo meczów z udziałem Ebdona. Facet jest sztywny, "wykrochmalony", flegmatyczny a gdyby grę jego porównać do jakiegoś stylu piłkarskiego wyszłoby skrajne catenaccio. Jednym słowem - Mister Odstawna. Kto się ze mną zgadza?

Ebdon kocham Cię Ostatni Mistsz (2007-05-01 20:26:25)

naprawdę lubię jego,jego grę i zagrania....czas jaki poświęca na uderzenia jest nieważny...kocham go i podziwiam jego grę PETER!!!=-pokaz innym że jestes najlepszy....MAESTRO:D

Jeszcze tego lata... JPS (2007-04-28 02:44:40)

...ten pan będzie mistrzem świata:) Przynajmniej mam nadzieję:) I co Wy od niego chcecie? Że się długo zastanawia? Można wyjśc na fajka, skoczyć po piwko i zadzwonić do dziewczyny, a potem okaże się, że nic się nie straciło...:) A na poważnie. Może i nudno, nieciekawie i długo... Ale widać po facecie, że tam pod łysinką cały czas się gotuje - nawet jak udaje manekin:) Zero grania na aferę, wszystko przemyślane od A do Z - gdyby nie różnica między teorią a praktyką, wszyscy pozostali graliby o drugie miejsce:) A różnicę było widać dwa lata temu w półfinale z Murhym... co jak co, ale SM miał wtedy farta jak stąd do księżyca.
PS. Dwa maxy? No, no. A skończył te breaki w ciągu jednej doby?:) Ale i tak trzymam za niego łapy.

nieznosze Astrik (2007-04-27 16:59:12)

jest dobry i mozna go za to podziwiać, ale stosuje zbyt dużo psychologii, ciągnie frejmy jak flegmatyk i przygląda się minutami jakby spodziewał się, że za moment jakaś bila zacznie lewitować

Hrobok toms122 (2007-03-27 16:56:21)

Wygląda jak Hrobok ale lubie go mam do niego szacunek i wogule super gość:)

Do ANTARES :) DRWAL (2007-03-19 11:49:14)

Ja czasami pogrywam w bilarda z toba i zauważłem że jak moja jest kolejka przy stole to siedzisz jak Peter Ebdon :)) Nie chwaląc ię ja siedzę jak Rakieta(mój nauczyciel) :-)

ebdon rulez !! antares (2007-03-18 00:16:33)

gdy peterowi słabo idzie to swoją grą sprawia ze jego przeciwnicy grają tragicznie... jego styl gry moze nie jest efektowny ale napewno efektywny. choc jest totalną odwrotnością o'sullivana to lubie ich obu... ale gdy grają razem to sciskam kciuki za Ronniego :D

Łysy as 11 (2007-03-09 20:30:39)

Nie lubię go. Gdy mu nie idzie jest taki wolny, że aż spać się chce.

Zawzięty jest ten Ebdon Master of the Code (2007-02-15 17:06:04)

Tak zawziętego zawodnika to świat jeszcze nie widział.

Ebdon Qlasty (2007-02-13 19:55:42)

Ja bardzo lubię Ebdona i jego grę, jest dla koneserów ;D

Nudy!!! Agnieszka (2007-02-12 15:18:33)

Ebdon jest najnudniejszym i najwolniejszym zawodnikiem w historii snookera. Niedobrze mi się robi, kiedy na niego patrzę. Można zasnąć. Dla mnie powinien zakończyć karierę.

bardzo go lubie Eris (2007-01-31 09:58:16)

zwroccei uwage jak on sie zachowuje kiedy przegrywa z mlodszymi... najpierw O'Sullivan, a w zeszlym roku Dott. obaj najpierw zapomnieli ze z kims wygrali a potem podeszli uscisnac mu reke. On ich traktowal troche "po ojcowsku" z lekkim poblazaniem, w koncu sam mnostwo razy wygruwal. podziwiam tego goscia :))

... f (2007-01-25 00:32:10)

Nie zgadzam się z opiniami, że Ebdon gra "antysnookera". To najbardziej kosmiczny zawodnik, nigdy nie wiadomo, jak zagra. Kiedy przeciwnik jest przy stole, Ebdon siedzi zupełnie nieruchomo jak manekin. Jest po prostu dziwny, dlatego go uwielbiam

Nie jestem jego kibicem. Avocatto (2007-01-23 12:27:15)

Nie jestem jego kibicem i zgadzam się, że źle się ogląda jego mecze. Nie tylko dlatego, że ma defensywny styl, ale także dlatego, że sprawia wrażenie bardzo wyniosłego Anglika i całkowicie nieprzystępnego. A przecież można być także w tym sporcie bardziej na luzie i grać dla kibiców jak np. R O'S. No ale trzeba oddac sprawiedliwość, że PE jest bardzo, ale to bardzo dobrym snookerzystą, a poza tym ma chyba 4 czy 5 dzieci, to przecież też sukces :).

Antysnooker orator (2007-01-21 13:50:56)

Ebdon prezentuje antysnooker nie potrafi w na stole pokonać swojego przeciwnika to przeciąga mecz do nieskończoności, krąży wokół stołu, prosi o wyczyszczenie bili za każdym uderzeniem, mysli całymi minutami, kazde uderzenie rozważa milion razy, zanim podjedzie do stołu mija godzina, jego styl jest najbardziej defensywnym z defensywnych, nie podoba mi sie jego sposób na zwyciestwo i pomysł na gre....

Ebdonek Davio O'Sullivan (2007-01-18 12:01:04)

Śmiesznie wygląda ale dobrze gra co jest dowodem wygrana w UK 2006 :) . Bardzo ładny mecz stoczył bodajze w Połfinale z Higginsem:) Pozdro

Trzeci gracz świata... don_goralesco (2006-12-23 23:18:29)

Wygrywając tegoroczny UK potwierdził swoje wielkie możliwości, ale myślę że walka o mistrzostwo świata będzie poza zasięgiem jego możliwości, bo wygra Ronnie...:)
3.Peter Ebdon i
jak coś to 4.Ken Doherty

EuroSport Snokerzysta (2006-12-17 18:07:08)

Oglądam Cie na EuroSport widzie jak przegrywasz i wygrywasz POzdro :)